Choć przesyłka polecona zapewnia nam bezpieczeństwo i gwarancję, że list dotrze w nasze ręce, bywają z nimi kłopoty.
Ponieważ nie wszyscy znają zasady odbioru takich przesyłek, nie raz złoszczą się na bogu ducha winnego listonosza. - Siostra mieszka i pracuje w stolicy, ale w Lublinie jest zameldowana – opowiada nasz czytelnik. – Na lubelski adres przychodzą do niej od czasu do czasu listy polecone. Czasem mandat, czasem PIT. Ostatnio siostra napisała upoważnienie dla mnie do odbioru listu, ale na poczcie odmówili mi wydania przesyłki. Natomiast, gdy mama poszła po PIT siostry, wydali jej przesyłkę bez żadnego problemu. Kto może odebrać za mnie przesyłkę i jak można to zrobić?
Zasady są proste.
– List polecony może odebrać pod nieobecność adresata inny domownik, o ile mieszkają pod wspólnym adresem – tłumaczy Elżbieta Mroczkowska, rzeczniczka lubelskiej Poczty Polskiej. – Na poczcie także może to zrobić mąż, żona, rodzice lub rodzeństwo, zachowując te samą zasadę, czyli wspólny adres.
I tu zdarzają się wyjątki.
– Ktoś z rodziny może odebrać przesyłkę, o ile nie ma zastrzeżenia, że przesyłka może trafić tylko do adresata – dodaje rzeczniczka. – Takie zastrzeżenia zdarzają się, gdy np. ludzie są w trakcie rozwodu.
Poczta oferuje też inne rozwiązanie.
– W związku z dużymi kolejkami w oddziałach istnieje możliwość doręczenia przesyłek poleconych do skrzynki adresata – mówi rzeczniczka lubelskiej poczty. – Dotyczy to jednak tylko przesyłek bez potwierdzenia odbioru, czyli np. pism sądowych. Wystarczy złożyć na poczcie lub u listonosza specjalne oświadczenie, że się na to zgadzamy.
Dlaczego więc nasz Czytelnik nie mógł odebrać przesyłki siostry, mimo iż był do tego upoważniony?
– Taka sytuacja jest możliwa, gdy upoważnienie zostało napisane na zwykłej kartce – tłumaczy rzeczniczka. – Takie upoważnienie należy bowiem napisać na specjalnym druku na poczcie. Wtedy odbierzemy za kogoś przesyłkę poleconą, nawet nie posiadając wspólnego adresu zamieszkania.



Ludzie, zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie...
Listonosz zawsze dzwoni trzy razy - Gdy jesteśmy w toalecie, w pracy lub pod prysznicem :)
pani rzecznik lubelskiej Poczty Polskiej ma rację, gdyż poleconego na poczcie współmałżonkowi (posiadającemu to samo zameldowanie co adresat) nie wydaje się wielu też innych listów, a nie tylko posiadających klauzulę DO RĄK WŁASNYCH. Urzędniczka patrzy na pieczątkę firmową nadawcy i rozstrzyga: wydać - nie wydać... Kto ma rację - urzędniczka czy rzecznik ?
Oj nie pamiętam już kiedy dostałem list polecony osobiście. Po pamiętnym strajku listonoszy dostaję awizo do skrzynki niezależnie od tego czy ktoś w domu jest czy nie ma nikogo. Raz spotkałem takiego Pana jak wrzucał mi awizo - zaczął się tłumaczyć że nie może mi dać przesyłki bo coś tam. Pięć minut później Pani na poczcie powiedziała że przesyłkę ma listonosz i żebym przyszedł po 16. Do tej pory nie mam pojęcia gdzie on tą przesyłkę wtedy chował i czy nie byłoby mu lżej gdyby mi ją przekazał osobiście. A co do wydawania listów poleconych - nigdy nie miałem problemu z odbiorem listu np. za mamę. Wystarczyło że pokazałem swój dowód osobisty.
Chyba mój listonosz to przeczytał bo akurat dzisiaj polecony dotarł pod samiutkie drzwi ;)
Ja ostatnio zamówiłem grę poleconym i znalazłem ją w skrzynce, mimo, że żadnego oświadczenia nie składałem :)
A powiedzcie mi - co z napiwkami? Ostatnio dałem listonoszowi napiwek, bo na 4 piętro przyniósł mi spore pudło. Czy wypada, czy nie powinno się?
A powiedz, czy listonosz wziął ten napiwek ? Jeśli tak - to trafiłeś w dziesiątkę. A poza tym, przypomnij sobie, proszę, powiedzonko, że tylko ryby... :-)
ja napiwków nie daję bo musiałbym monet nawrzucać do skrzynki :P
~pocztówka
Po przesyłkę z sądu adresat musi pofatygować się na pocztę,nikomu innemu nie wydają.