Urząd szuka najemcy na 590 metrów kw. terenu przy ul. Obrońców Pokoju. To prawie połowa działki miejskiej, gdzie teraz jest parking i gdzie nie musimy płacić za pozostawienie auta.
Nie wiadomo, ile firma, która przejmie ten teren, będzie mogła żądać za zaparkowanie. – Ratusz tego nie określa – tłumaczy Iwona Furmaga.
Pewne jest jedno, w okresie poprzedzającym Święto Zmarłych, kiedy przy cmentarzach jest największy ruch, będzie można parkować za darmo. – W umowie z dzierżawcą będzie zapisany obowiązek bezpłatnego udostępniania parkingu pomiędzy
15 października a 15 listopada – zaznacza Furmaga.



Zniknie parking przy cmentarzu, zniknie parking przy Izbie Skarbowej, Plazza będzie pobierała opłaty za swoje podziemia - co jeszcze w tej materii wymyślą nam Rajcy z Magistratu????
Będziemy płacić za spacer chodnikiem.
~gość
To nie wymyślają Rajcy z Magistratu. To wymyśla Urząd z Prezydentem Wasilewskim na czele...
~T
"płatny i niestrzeżony" jasne
a mi się wydawało, że tam już dawno za parkowanie kasowali (?)
~dnfknfd
Lublin to chyba jedyne miasto wojewódzkie w Polsce (i nie tylko), gdzie parkowanie w centrum jest bezpłatne. To się musi skończyć, właściciel samochodu jest ważniejszy od pieszego.
Czy władze chcą zrobić z Lublina miasto policyjno-strażnicze, gdzie albo płacisz albo jesteś karany?! Patrząc na wszechobecną nagonkę na kierowców, najlepiej byłoby złożyć samochód w kosteczkę i schować do kieszonki, żeby czasem nie zajmować miejsca do parkowania:/. Byłabym w stanie to jeszcze zrozumieć gdyby te działania miały skłaniać mieszkańców Lublina do przemieszczania się transportem miejskim, ale w tej materii też porażka z uwagi na ceny biletów. Ile jeszcze i za co będziemy płacić? I gdzie podziewają się te pieniążki, skoro systematycznie podróżując ulicą Krochmalną niszczymy akumulator, teleskopy, urywamy tłumiki itd, itp...? Rozumiem, że dla miasta jedynym słusznym środkiem lokomocji jest rower, bo nie żal kasy na ścieżki rowerowe (a rowerzyści i tak turlają się ulicami) czy stojaki? Chciałabym zobaczyć całą załogę urzędasów naginających rano do pracy rowerem, a nie kochanym autkiem, na które pod miejscem zatrudnienia czeka piękne miejsce z tabliczką na której widnieją numery rejestracyjne wspomnianego pojazdu. Swoją drogą...ciekawe ile ktoś dostał w łapę za dzierżawę tego terenu. Przykre...
~MikeR
Prozponuję prostest. Poważnie. Bo Martini ujął to idealnie.
hehe, dzięki - z tą drobną różnicą, że Martini jest kobietą:P