– Żółw najprawdopodobniej uciekł od właściciela, który się nad nim pastwił, choć nie wykluczamy, że ktoś po prostu chciał się go pozbyć – opowiada Robert Gogola z biura prasowego Straży Miejskiej. - Natychmiast przewieźliśmy chore zwierzę do terrarysty Bartłomieja Gorzkowskiego, który interweniuje w takich przypadkach.
Żółw grecki, który trafił do pana Bartka, jest gatunkiem chronionym.
Dlatego nie wykluczone, że właściciel hodował go nielegalnie. Samiec jest w bardzo złym stanie. Zwierzę było odwodnione, na skorupie widać zmiany spowodowane martwicą. Najbardziej szokujące są jednak otwory, które właściciel wywiercił mu w skorupie. Przeciągnął przez nie sznurek, który służył za smycz. Niektóre z otworów przetarły się, więc „opiekuńczy” właściciel wywiercił mu kolejne. - To bardzo smutne, ale niektórzy ludzie wciąż traktują zwierzęta jak zabawki – uważa Bartłomiej Gorzkowski. - Pozbywanie się niechcianych lub zbyt drogich w utrzymaniu i leczeniu zwierząt, to zjawisko, które dotyka nie tylko psy i koty. Coraz częściej, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, wyrzucane są ptaki, gryzonie czy gady.
Gorzowski podkreśla, że wbrew pozorom i zapewnieniom niektórych sprzedawców w sklepach zoologicznych, żółwie nie są dobrymi zwierzętami dla dzieci. A jako takie są właśnie bardzo często kupowane: - Aby nie skazywać ich na ciche cierpienie, niezbędne są odpowiednie warunki i opieka. A to wymaga poświęcenia i nieraz wysokich kosztów – dodaje terrarysta.
Chory i skatowany żółw zdrowieje u pana Bartka.
Otrzymał odpowiednią dietę, jest leczony oraz naświetlany specjalnymi lampami. To pozwoli mu wrócić do formy. - Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by trafił do doświadczonego hodowcy żółwi – zapowiada pan Bartek.
Gorzkowski dąży do tego, aby przy lubelskim schronisku dla zwierząt, w którym obecnie są tylko psy i koty, powstał dział przeznaczony dla innych zwierzaków. – Interweniuję w tej sprawie, około trzydziestu razy w roku. Na razie bezskutecznie. Takie miejsce jest w mieście naprawdę niezbędne - podkreśla terrarysta.
Zdzisław Małysz, komendant lubelskiej Straży dla Zwierząt tak komentuje traktowanie żółwia: - To najbardziej drastyczna forma znęcania się nad zwierzętami. Jeśli uda się znaleźć właściciela, choć jest to mało prawdopodobne, to zrobimy wszystko, aby sprawa trafiła do prokuratury. Wtedy wystąpimy jako oskarżyciel posiłkowy - zapowiada.
Za znęcanie się nad zwierzętami grozi nawet do 2 lat więzienia.



Jestem zszokowana... normalnie brak słów na tego typu okrucieństwa.. i tylko 2 lata!? to stanowczo za mało!
Takiemu "mędrcowi" wypadałoby dziurę w czaszce wywiercić... Może ucisk na mózg by się zmniejszył...
co teraz ludziom do głowy nie przyjdzie...
nie mam słów by opisać oburzenie !!!!
Brak słów, już wcześniej pisałam, że z miłą chęcią wywierciłabym kilka dziurek temu oprawcy...
Trudno nie zgodzić się z tym, co napisaliście, bo macie rację. Nie tak dawno czytaliśmy o psie, którego nikt nie wyprowadzał od roku z domu, teraz żółw. Co się dzieje z tymi ludźmi ?!
to nie ludzie a bydło pod postacią człowieka !!
takie traktowanie ... ciekawe jakby się oni czuli gdyby ich tak traktowano ??