*
Gdy rower zawiedzie. Przeczytaj porady Dodane 2010-07-13 13.30 , komentarzy 8

Serwis rowerowy MM: Jak naprawić rower na poczekaniu

Uszkodzenie dętki, wyrwany wentyl, złamana kierownica, czy rozerwany łańcuch - to awarie, które zdarzają się nawet najlepszym rowerzystom. Przeczytaj, jak sobie z nimi poradzić.

Turystyka rowerowa staje się w Polsce coraz popularniejsza. Rower pozwala obcować z przyrodą, jak żaden inny środek transportu. Można nim podróżować niemal wszędzie i niemal w każdych warunkach, zobaczyć miejsca, w które trudno byłoby dotrzeć samochodem, a pieszo byłoby to zbyt duży dystans do pokonania.

Czasem jednak zdarzają się awarie, niektóre bardzo kłopotliwe. Co wówczas?

Nawet najlepiej przygotowany rower może odmówić posłuszeństwa w najmniej odpowiednim momencie. Pół biedy, gdy rowerzysta ma przy sobie  narzędzia i potrzebne części. Ale ilu rowerzystów jeździ z zapasowym wielotrybem i narzędziami pozwalającymi go wymienić?. Niestety bywa tak, że amator turystyki rowerowej zapomniał zabrać ze sobą tej rzeczy, która akurat jest potrzebna do dokonania konkretnej naprawy.

Uszkodzenie dętki

Jest to najczęstszy typ awarii, dlatego na każdą dłuższą wyprawę należy zabrać ze sobą jak największą ilość łatek w kilku rozmiarach, co najmniej dwie tubki kleju i dwie, trzy dętki, zgodnie z zasadą, "przezorny zawsze ubezpieczony”. Dobrze jest też mieć ze sobą rolkę elastycznej taśmy izolacyjnej.

Łatkę należy przyklejać na dobrze oczyszczonej, suchej dętce, następnie mocno docisnąć. To ważne zwłaszcza jeśli dzień jest upalny, ponieważ w wyższych temperaturach klej gorzej wiąże. W skrajnych przypadkach można użyć samej taśmy izolacyjnej: najpierw zakleić małym kawałkiem otwór, lekko napompować, na koniec owinąć kilkoma warstwami rzeczonej taśmy. Efekt tej metody może być różny – raz załatana taśmą dętka wytrzyma 500 kilometrów, innym razem ledwo 50.

Wyrwany wentyl

Czasem przytrafić się może wyrwanie wentyla. Jeśli wentyl został całkowicie wyrwany z dętki, można próbować go naprawić poniżej podaną metodą, jednak może okazać się to bezskuteczne. Gdy wentyl jest tylko naderwany, zazwyczaj można coś z tym zrobić.

W celu naprawy wybieramy dużą łatkę i dziurawimy ją dokładnie w środku czymś ostrym. Pamiętamy przy tym, że otwór musi mieć średnice mniejszą niż wentyl, tak aby przy nakładaniu łatka wchodziła na wcisk. Następnie smarujemy łatkę klejem i naciągamy na wentyl w taki sposób, żeby łatka pozostawała na wentylu, nieco ponad rozdarciem, natomiast resztę mocno przyklejamy do opony.

Znajdującą się ponad rozdarciem część łatki można zabezpieczyć na kilka sposobów: posmarować klejem i owinąć gumką recepturką, okleić taśmą izolacyjną, owinąć nitką, założyć jeszcze jedną łatkę, nieco wyżej, itp. Uwaga, wcześniej lepiej przełożyć wentyl przez otwór w obręczy koła, ponieważ później może się to okazać trudne.

Uszkodzenie wielotrybu

To dość rzadko zdarzający się rodzaj awarii. Co zrobić, gdy wielotryb obraca się swobodnie w obie strony, do domu daleko, a najbliższy serwis rowerowy nie wiadomo gdzie?

Rozwiązaniem jest drut lub wytrzymały sznurek. Obwiązujemy nim zębatki i przywiązujemy do szprych co najmniej w kilku miejscach. W ten sposób da się jechać dalej, ale należy pamiętać, że rower zamienia się w tzw ostre koło, a ze zmianą przełożeń w trakcie jazdy może być różnie.

Złamana kierownica

Jesteśmy w trasie, przytrafiła nam się wywrotka, na tyle nieszczęśliwa, że zakończona odłamaniem się części kierownicy. Sprawa wydaje się beznadziejna, ale wbrew pozorom da się coś na to poradzić. W celu dokonania pierwszej prowizorycznej naprawy wybieramy się między pobliskie drzewa i szukamy kawałka gałęzi, który można wbić w odłamaną część kierownicy. Po zastąpieniu gałęzią brakującego fragmentu, wyruszamy na poszukiwanie drugiej gałęzi, mniej więcej długości całej kierownicy.

Następnie przywiązujemy gałąź mocno taśmą lub sznurkiem do prowizorycznie naprawionej kierownicy celem usztywnienia konstrukcji. Przy zachowaniu sporej dozy ostrożności da się w ten sposób jechać. Ważne, by gałęzie powinny być świeże, tzn. odcięte od drzewa. Wysuszone mogą okazać się zbyt łamliwe.

Złamaną kierownicę można też spróbować zastąpić zwykłą rurą, oczywiście o odpowiedniej średnicy. Jeżeli mamy narzędzia do demontażu klamek i manetek przerzutek, możemy spróbować zdobyć kawałek takiej rury w pobliskiej wsi. Przy odrobinie szczęścia może nam się udać zdobyć nawet kierownicę od jakiegoś starego, niepotrzebnego roweru.

Gdy pęknie szprycha

Pierwsza pęknięta szprycha to mały problem. W kole jest jeszcze wystarczająco dużo dobrych szprych. Pękniętą należy wyjąć, ale nie należy wyrzucać. Można podciągnąć dwie sąsiednie szprychy znajdujące się po tej samej stronie, aby podcentrować koło, ale nie jest to niezbędne.

Problem pojawia się, gdy pęknie druga. Oczywiście nadal można jechać, ale koło jest już nieco osłabione. Można także z dwóch zniszczonych można zrobić jedną zastępczą. Robimy to w następujący sposób (pamiętając, że szprycha nie może być ani za krótka, ani za długa): w miejscu pęknięcia zaginamy uszka, które sczepiamy ze sobą. Taka konstrukcja pracuje mniej więcej normalnie, ale tylko przez jakieś 150 km, potem zwykle prowizoryczna szprycha pęka na zgięciu.

Można spróbować mocno obwiązać miejsce łączenia drutem, celem wydłużenia żywotności takiego połączenia, ale nie jest powiedziane, że faktycznie to coś da.
Oczywiście jeżeli zaczynają pękać szprychy jedna po drugiej, należy się dokładnie przyjrzeć kołu. Sprawdzić naciąg szprych i wycentrowanie, ewentualnie obejrzeć obręcz pod kątem wykrycia pęknięcia.

Uszkodzona opona

Pół biedy, gdy przytrafi nam się przetarcie lub rozdarcie opony na skutek najechania na coś ostrego. Wtedy wystarczy włożyć coś między powstały otwór, a dętkę. Może to być pocięta i złożona kilkakrotnie plastikowa butelka, jakich wiele wala się przy naszych drogach, może to być złożony na pół kawałek starej dętki, może być to nawet blacha z puszki (byle krawędzie były zagięte w stronę opony, aby nie przecięły dętki). Oczywiście należy umocować to taśmą samoprzylepną, aby się nie przesuwało.

Niezłym pomysłem może też być owinięcie miejsca rozdarcia od zewnątrz, najlepiej elastyczną taśmą izolacyjną. Tak prowizorycznie naprawiona opona powinna wytrzymać około 200 kilometrów.

Bardziej problematyczne w naprawie jest pęknięcie opony z boku. Taką oponę można zszyć metodą „na okrętkę” i jeśli zrobi się to prawidłowo i starannie, powinna wytrzymać co najmniej jakieś 200-300 kilometrów. Potrzebna jest do tego odpowiednio gruba nić (dobry jest kordonek) i gruba igła (tu wiele zależy od grubości i twardości opony). Jedno i drugie powinno być do zdobycia w pobliskim gospodarstwie.

Można także spróbować okręcić oponę grubą warstwą taśmy izolacyjnej w miejscu rozdarcia, ale efekt może być różny.

Rozerwany łańcuch

Jeśli mamy skuwacz to rozerwany łańcuch nie stanowi dla nas problemu, po chwili mamy naprawiony łańcuch i jedziemy dalej. Jeśli mamy zapinkę do łańcucha – także jesteśmy uratowani. Problem pojawia się, gdy skuwacz jest akurat tym, czego nie wzięliśmy ze sobą, a spinka do łańcucha gdzieś się zgubiła.

Zaczynamy od wypożyczenia kombinerek i młotka w najbliższym gospodarstwie, sklepie, czy na stacji beznzynowej. Jeśli jest to zwykłe rozgięcie, cała procedura sprowadza się do ściśnięcia ogniwa kombinerkami, potem położeniu ich wraz zaciśniętym ogniwem na twardym podłożu i kilkukrotnym solidnym uderzeniu w kombinerki. Należy oczywiście mieć świadomość nie jest to najlepszy sposób naprawy i być może po kilkudziesięciu kilometrach będziemy musieli powtórzyć całą procedurę.

Niestety może też być tak, że zerwanie łańcucha oznacza konieczność usunięcia zniszczonego ogniwa. W tym celu trzeba pod ogniwo coś podłożyć, najlepiej nakrętkę. Następnie wybijamy nit, ale uwaga – nie do końca – a tylko w takim stopniu, ażeby móc usunąć zniszczony element. Do wybicia nitu można użyć punktaka lub odpowiednio wąskiego śrubokręcika, ewentualnie wiertła.

Rozbite światło

Oświetlenie roweru jest ważnym elementem roweru, zwłaszcza jeśli przyjdzie nam podróżować po zmroku lub w trudnych warunkach pogodowych. Oczywiście tak jak wszystko inne, może ulec uszkodzeniu lub zniszczeniu. Zarówno przednią, jak i tylną lampkę może zastąpić zwykła latarka, przywiązana do ramy, bagażnika, pod siodełkiem lub do kierownicy. Zastępująca tylne światło musi być czerwona. W tym celu szkło reflektora można pomalować czerwonym markerem lub włożyć pod nie kawałek czerwonego lub pomalowanego na czerwono papieru.

Podczas uprawiania turystyki rowerowej może nam się przytrafić wiele różnych przygód i awarii. Najważniejsze to nie tracić ducha i spokojnie zastanowić się nad problemem. Rozwiązanie może okazać się całkiem proste.



A Wam jakie awarie przytrafiają się podczas wypraw rowerowych? Zapraszamy do dyskusji! Pochwalcie się też swoimi sposobami na poradzenie sobie z awariami rowerowymi. Czekamy na komentarze!

6

Miejsce
w rankingu
freelancer

brak opisu

Autor ostatnio dodał:

Komentarze

alladyn alladyn
Najwięcej kapci 2010-07-12 14.40

Złapałem jak do tej pory na potłuczonych butelkach- najczęsciej po piwie.
Inych awarii odpukać nie miałem.
Rady powyżej, ekstra.Nauczyś się na pamięć i przekazać potomnym.

Mario Mario
:) 2010-07-12 15.21

najlepiej samemu się uczy na zasadzie prób i błędów, przynajmniej ja się tak nauczyłem ;p

Zdzisław.K Zdzisław.K
Wszystko już przeżyłem. 2010-07-12 15.40

Także na dalszą wyprawe rowerową zabieram co jest najbardziej potrzebne.

... Gość
~...
... 2010-07-12 18.26

tia.. a moze by tak przed sezonem oddac rower do serwisu? 100zl i unikniemy naprawiania "na poczekaniu" :/

Mario Mario
! 2010-07-12 23.29

nie prawda !!

sprawdzą części mechaniczne, ale przebicia opony lub jego stanu Ci nie sprawdzą

rks Gość
~rks
.... 2010-07-14 09.40

a m i sie widelec przedni urwał

konrad Gość
~konrad
hehehe 2010-08-05 08.51

a ja mam pęknięty łańcuch bo jeżdżę na dirt end Street szukam dziewczyny mam 15 lat i moje gg to 13046147

przemo - żary Gość
~przemo - żary
pęknięty łańcuch 2011-03-18 19.50

to ostatnia rzecz jaka mi sie przytrafiła oprócz tego pęknięte dętki wymiana opon to betka, najgorsze przede mną nieszczęsny łańcuch i zerwana linka manetki od przerzutki przedniej... póki co jeździłem na średnim zakresie aż sie łańcuch zbuntował i powiedzieł pier***ole dalej nie jade :D

Dodaj swój komentarz: