O "rozwód kościelny" w Lublinie i na Lubelszczyźnie stara się coraz więcej osób

  • 2010-09-06, Aktualizacja: 2010-09-06 20:30

"Rozwód kościelny" jest coraz bardziej popularny na Lubelszczyźnie. O stwierdzenie nieważności małżeństwa stara się coraz więcej osób.

– Poznaliśmy się jeszcze w liceum. Michał już wtedy lubił zapalić, wypić i wyjść gdzieś z kolegami. Wtedy mi to jednak nie przeszkadzało – wspomina 28-letnia Dagmara*.

W lutym w tego roku kobieta złożyła do Sądu Metropolitalnego w Lublinie wniosek o stwierdzenie nieważności swojego małżeństwa.

– Potem wyjechaliśmy do Holandii i urodził się nasz synek. Wtedy Michał* zdecydował się na ślub. Szczęście nie trwało jednak długo, bo już na poprawinach wyznał, że żałuje, że się ze mną ożenił – opowiada Dagmara.

Niedługo potem urodziła drugie dziecko. Tłumaczy, że jej małżeństwo istniało tylko na papierze. Dagmara ostatecznie wróciła do Polski i złożyła pozew o rozwód w sądzie cywilnym. Od października ubiegłego roku jest wolna.

Teraz chce uregulować swoje sprawy z Kościołem. – Zależy mi na unieważnieniu małżeństwa, bo chcę wychować dzieci po katolicku – dodaje.


W lutym zainicjowała postępowanie. – Ksiądz z którym rozmawiałam dał mi różaniec i kazał modlić się za moje małżeństwo. Tłumaczył, że sąd nie jest po to, żeby mnie uszczęśliwiać i że nie w każdym przypadku można stwierdzić nieważność związku. Ja jednak mam nadzieję, że się uda – dodaje.

W naszym regionie liczba spraw o stwierdzenie nieważności małżeństwa, zwanych potocznie "rozwodem kościelnym”, jest z roku na rok coraz większa.

W 2007 wpłynęło ich do lubelskiego Sąd Metropolitalnego 207, rok później 228, a ostatnio 271. Zjawisko nie jest zaskoczeniem dla specjalistów od prawa kanonicznego.

– Upowszechnienia się wiedza na temat tego postępowania. Przestają być też powielane nieprawdziwe informacje, że proces może inicjować tylko papież. Albo że jest to bardzo kosztowne postępowanie – wyjaśnia Rafał Kornat, specjalizujący się w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Jak dowiedzieliśmy się w sądzie biskupim, maksymalna opłata za cały proces wynosi 800 zł. Do tego może dojść honorarium prawnika.

– Sporządzenie skargi powodowej, która rozpoczyna całość procedury kosztuje od 600 do 800 zł. Na obsługę prawną całości procesu możemy wydać natomiast od 1,5 do 2 tys. zł – informuje Kornat.

Kto najczęściej inicjuje postępowanie? – To zwykle kobiety, które są już po rozwodzie cywilnym i zależy im, by zawrzeć nowe małżeństwo oraz znowu przyjmować komunię świętą – tłumaczy Kornat.

Najczęstszą przyczyną stwierdzenia nieważności małżeństwa jest niezdolność do wykonywania obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej.


– Ta niezdolność może wynikać z zaburzeń osobowości, alkoholizmu, narkomanii, sadyzmu, masochizmu, dużego stopnia niedojrzałości osobowościowej, skrajnego egoizmu i anomalii seksualnych, jak homoseksualizm czy nimfomania. Aby je udowodnić można m.in. powołać świadków lub przytoczyć opinię psychologa – tłumaczy Kornat.

Księża powtarzają, że postępowanie o stwierdzenie nieważności małżeństwa nie ma nic wspólnego z rozwodem. Potwierdzają to prawnicy.

– Proces kanoniczny koncentruje się na ustaleniu, czy małżeństwo w ogóle zostało zawarte – tłumaczy Marcin Krzemiński, warszawski adwokat specjalizujący się w prawie kanonicznym. Postępowanie trwa przeciętnie 2-3 lata.

* Imiona zostały zmienione

Autor tekstu: Ewa Pajuro

Komentarze (17)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Media Regionalne Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Michał (gość)

stwierdzenie nieważności. Dzień dobry,

W sprawie stwierdzenia nieważności małżeństwa można zgłaszać się do mnie.
Jestem absolwentem Wydziału Prawa Kanonicznego i zapewniam, że uzyskają Państwo ode mnie profesjonalną poradę prawną.

Pozdrawiam,
Michał Poczmański

Arletta Bolesta (gość)

Blog. Witam,
polecam także swój blog, na którym poruszam najważniejsze wątki kościelnego procesu małżeńskiego:
http://bolesta.blog.onet.pl/
Pozdrawiam
dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny

kotek (gość)

do Karoliny Kwapisz. Gdybym ja przed ślubem wiedział że po 3 latach małżeństwa żona będzie puszczać się na prawo i lewo z kim popadnie to też nie brał bym ślubu ale skąd mogłem to wiedzieć nic na to nie wskazywało że może tak się dodatkowo zabawiać.
Chyba nie ma takiego faceta w firmie w której pracuje by z nim się nie bzykała.
Więc ja nie widzę żadnego związku w takim małżeństwie bo to dla mnie jest bezsens trwania w czymś takim mimo mojej miłości.Nigdy żona się nie słuchała tego co mam do powiedzenia i jak coś zabraniałem lub nakazywałem.
Po ślubie żona stwierdziła że nie na widzi dzieci i nie chce mieć żadnych rozdartych bękartów jak po ślubie mówiła.
Przed ślubem mówiła że kocha dzieci i chce mieć gromadkę.
Czyli jak widać albo kłamała przed ślubem albo po ślubie.
Nie wiem nie interesuje mnie już to teraz.

I co stwierdzi Pani że w moim przypadku też rozwód kościelny jest nie potrzebny po ślubie konkordatowym.
Żona mówiła że więcej nie wyjdzie za mąż.
Ale ja gdy bym chciał mieć jeszcze ślub i szczęśliwą rodzinę to nie wyobrażam sobie związku na tzw.kocią łapę.
Pozdrawiam

Pokaż wszystkie (17)

Przeczytaj także

Najczęściej czytane

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij