No i wreszcie przyszła. Zima.
Hola, hola! Chyba się zapędziłem. Nie zima - tylko śnieg. Zawsze czekam na ten pierwszy. Dzięki niemu jest tak pięknie, miękko, cicho. Od razu lepiej się śpi. I je.
Ale jeśli zniknie on jutro, albo po dniu czy dwóch - zimy znów nie będzie.
Muszę przyznać, że trochę mnie to martwi. Wolałbym, by jak już śnieg spadnie, to niech poleży te kilka miesięcy, tak do początków marca. Zmieniająca się często pogoda, w tym okresy prawdziwej ciepłoty w zimie, to dla mnie koszmar. Oczywiście, taniej wychodzi za ogrzewanie. Przynajmniej, jeśli chodzi o nasze domowe - bo już na globalnym ogrzewaniu wolałbym nie oszczędzać.
Może mnie pamięć myli, ale chyba nie przeżyłem takiej zimy, bez jakichś pogodowych ceregieli jak brak śniegu, temperatura znacznie powyżej zera itd. Może więc nie jest to wynik ocieplania się klimatu, lecz po prostu zawsze tak było?
Tylko skąd się wzięło w mojej głowie to pragnienie, by zima zawsze zimą była, a nie na przemian pluchą, jakby śniegu nam skąpiła?
Zima, zima (boję się)
Sylwester Mazur...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 58
- Wpisów na blogu: 3
- Komentarzy: 117
- Miejsc na mapie: 34


Na pewno przyjdzie, zima zła. Kostka