Studencie, zwykłeś cierpiętniczo sądzić, że w sesji jesteś przedstawicielem najbardziej harującej grupy społecznej w kraju? Błąd. Są bowiem tacy, co w pocie czoła, od świtu do nocy pracują na egzaminacyjny sukces: twój i całej studenckiej braci. To zawsze wierni, skromni i oddani pracownicy twego punktu xero.
Popyt na kserówki wzmaga się tuż po juwenaliach, jednak nie od razu. Potrzeba bowiem czasu, by żak wygramolił się z finansowej zapaści w którą wpadł na skutek wzmożonej, majowej aktywności towarzyskiej.
Tomy naukowych analiz, tłumaczących nagłe pojawienie się sterty bezwartościowych xerówek w pokoju każdego szanującego się żaka, zastępuje pewien, podobno z życia wzięty dialog:
Student do studenta przy punkcie ksero:
- Co kserujesz?
- Nie wiem.
- To weź i dla mnie.
Ale są też inne wyjaśnienia. Wszak, stos kartek formatu A4, zgromadzony w ścisłej współpracy z punktem xero ma działanie … terapeutyczne i antystresowe.
Po pierwsze: uspokaja sumienie, bo jego obecność świadczy o tym, że podjąłeś trud przygotowania do sesji;
Po drugie: podnosi na duchu: skoro podjąłeś trud, to pewnie zdasz;
Po trzecie: w razie niepowodzenia, pozwala łatwo wskazać jego przyczyny – no żesz, ktoś się na mnie uwziął;
Po czwarte: ma kluczowe znaczenie w kampanii wrześniowej, gdy punkty ksero oraz beztroscy posiadacze notatek, trwonią czas na wakacjach.
Punkt ksero, czyli wszystkie notatki nasze są
Ewa Pajuro
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 541
- Wpisów na blogu: 9
- Komentarzy: 124
- Miejsc na mapie: 2


Kolejka do ksero w zamoyu też potrafi być nie zła.
Zgadza się, nie raz, gdy ktoś ode mnie z roku czekał w kolejce do ksero, to zaraz do niego podbiegała reszta i "dla mnie też" :)
hehehe, piszesz o tych pracownikach punktów xero tak, jakby to byli wolontariusze jacyś.
Z czystej sympatii. A poza tym doceniam ich "pracę u podstaw", że tak to ujmę;)