Idąc ulicami miasta, konkretnie tuż koło hotelu Victoria minął mnie patrol Straży Miejskiej.
Panowie ubrani byli w długie, granatowe spodnie i bawełniane koszulki z napisem STRAŻ MIEJSKA na plecach.
Jakież było moje zdziwienie gdy u strażnika miejskiego, na lewym przedramieniu zauważałem sznyty. Nie było to jedno cięcie, ale sieć sznytów, pozostałość po samookaleczeniu.
Widząc tą ozdobioną rękę oniemiałem, myślałem że mija mnie kryminalista, ale kiedy zobaczyłem tonfę i kajdanki przy pasie odetchnąłem z ulgą.
Z Ulgą? Nie, bo nie na ulgę był czas, ale raczej na refleksje!
Kogo oni w tej straży zatrudniają.
Tyle się ostatnio słyszało o brutalnych akcjach funkcjonariuszy SM w rożnych miastach naszego kraju.
Jak można kogoś takiego zatrudnić w tak "elitarnej" służbie jaką jest Straż Miejska?
Elitarnej? hahaha
Samookaleczenia wskazują na zachwianie psychiczne lub bogatą przeszłość kryminalną.
Ciekawe jak jest w tym przypadku?
Jakimi kryteriami kierują się przełożeni przy poborze nowych funkcjonariuszy?
Czy takie widoczne, a w mojej opinii dyskwalifikujące ślady samookaleczenia nie powinny mieć wpływu na dobór kadry w SM?


Jakimi kryteriami? Tak jak w każdej państwowej instytucji w Polsce podstawowym kryterium są koligacje rodzinne. Organizuje się lewe konkursy, a i tak zatrudnia swoich. Kompetencje nie mają tu nic do rzeczy. Właśnie dlatego mamy głupie prawo, błędy lekarskie, sieć autostrad, dziurawe drogi, zimę, która zawsze zaskoczy drogowców itp. itd. Państwowe instytucje, służby mundurowe to przechowalnia ziomków i znajomków.
...po prostu w ten sposób zaznacza sobie ilu kierowcom wypisał mandaty za złe parkowanie? :)
czy sznyty wskazują na zachwianie psychiczne? Jeśli są świeże to i owszem. Większym problemem [ i symptomem owego zachwiania ] jest ilość wypijanego alkoholu przez funkcjonariuszu [ i nie tylko ] = ale tutaj społeczna stygmatyzacja nie sięga - tutaj ego mówi, że powodów do czepiania się nie ma --> choć fakt faktem funkcjonariusz ze sznytami jest o tyle niepokojący, o ile ma do czynienia z ludźmi, którzy będą tym widokiem zaniepokojeni. A fakt faktem takich jest bez liku.
BTW czy autor tego postu nie widzi tej małej różnicy między ekspresją agresji na zewnątrz i do wewnątrz?! Nie obawiaj się, że jak cię ten owy elitarny funkcjonariusz dopadnie, to będziesz miał rękę jak on. Albo, że będzie cię pałował w rytm jakiegoś gitowskiego kawałka w tempie prestissimo. Nie parkuj na miejscach dla inwalidów, chodź na roraty to nic ci się nie stanie... hehe
Nie wiem dokładnie kim jesteś, ile masz lat i w ogóle jaką jesteś osobą, ale sądząc po zamieszczonym przez ciebie zdjęciu, wizualizacja twojej twarzy nie wiele się różni od tego co masz w głowie drogi Alexie. Odpowiadam na zamieszczony w mm twój artykulik o panu strażniku miejskim, który miał pociętą rękę; co w twoim pojęciu jest czymś karygodnym i dyskwalifikuje go jako osobę, która może pracować w tzw. słóżbach miejskich czy porządkowych! Jakże ty jesteś oburzony tym faktem i zbulwersowany. Podejrzewam, że po nocach spać z tego powodu nie mogłeś/ Czy twarz a raczej ręka pojawiała ci się co chwila przed oczami? A teraz, bez ironii napiszę ci co o tym sądzę; otóż, nie każdy kto ma sznyty jest takim człowiekiem jakiego ty opisujesz, nie znaczy to, że człowiek taki jest kryminalistą, mordercą, czy zwyrodnialcem i to, że ma na ręku jakieś blizny nie dyskfalifikuje go, co by nie mógł pracować. Człowieku, gdy widzisz osobę z tatuażem to też na pierwszy rzut oka dajesz jej kilka lub kilkanaście lat bez wyroku? Przecież tatuaże jeszcze kilka lat temu też były modne tylko u ludzi po odsiadce, głównie po strasznych zbrodniach; najlepiej przed nimi uciekać, gdy spotkasz takich w ciemnej ulicy... albo jesteś taki pusty, albo jakiś zachukany, albo naprawdę - wychowuje cie radio maryja. idąc logicznie tym tropem twojego myślenia to: osoba chuda to głodujący, młody człowiek z napadem epilepsji (podaczki) to narkoman na głodzie, a podający insulinę to też ćpun. A nie pomyślałeś, że może pan to zrobił za młodu, że tego żałuje, że też się tego wstydzi i nie jest jakimś diabłem a normalnym facetem. Ja też mam blizny na ręku, zrobiłam je piętnaście lat temu, teraz jestem żoną, matką, wykształciłam się, mam stałą pracę. Wstydzę się swojej ręki, tego co zrobiłam za dziecka praktycznie. I co, widzisz nie znaczy to, że jestem kimś gorszym. Zastanów się... a jak cgcesz do gazety to zrób coś ciekawego, może pożytecznego. Nie poniżaj swoim myśleniem siebie i nie obrażaj ludzi których nie znasz i nie oceniaj ich!
tworca tematu jest skonczonym kretynem:) kryminalna przeszlosc czlowieka? a moze jednak wewnetrzne problemy, konflikt wlasnej osobowosci? skoro nie znasz podstaw psychologii ( a juz tym bardziej jej glebi) to nie masz prawa oceniac takowego czlowieka. czy zdajesz sobie sprawe ze czlowiek tnacy sie w ten spsob uwalnia swoje emocje? jesli wg ciebie to kryminalista/menel itd to gratuluje glupoty! bo osoby taki to zazwyczaj pokjrzywdzeni przez wlasne niezrozumienie osobowosci i psychiki ludzie. a ty skoro sie ogladasz za straza miejska w strachu to widocznie musisz miec cos na sumieniu. moze sam jestes kryminalista? a moze tylko niedojrzalym dzieckiem, ktore probuje wykazac sie dorosloscia, niestety nie znajac jednak zycia? opanuj sie.... i zapamietaj ze kazda "sznyta" robiona jest za osobe, czyn, bol innego rodzaju, strach... i nie zapomnij, ze gdy kiedys zrobisz komus rane psychiczna- na jego reku mozesz ujrzec blizne/rane- moze ona byc dedykowana dla ciebie.
to wiem z dswiadczenia. osobiscie nie mam prawa cie osadzac, jako psycholog, mam obowiazek pomagac, ale tlumaczenie takich spraw niestety stawia nas w innym swietle...
TROCHE POWAGI!