Wiecie co, to już jest przesada. Można było zrozumieć brak reakcji w Październiku, fakt, ale od tygodnia trąbiono, że będzie spadek temperatury a ja dzisiaj wysiedziałam trzy godziny w korku i ŻADNA ulica nie była ani odśnieżona, ani zasolona! Przy czym stałam w korku i o 11stej i o 14stej i o 16stej - i wciąż sytuacja taka sama!
Widziałam jedną (dosłownie) piaskarkę, która ledwo przypolerowała jezdnię - ani piach z niej nie leciał, ani pługu na przedzie. CO JEST? Zabalowali? Kaca mają? Oszczędności? Czterech liter się ruszyć nie chce? Czy może wszystkie piaskarki się zmówiły i grzecznie stoją na kompletnie zablokowanej alei Sikorskiego?
Radzę każdemu kto miał trochę mniej szczęścia i nie zdołał prześlizgnąć się przez oblodzone drogi bez kolizji (a było ich sporo, sama naliczyłam 4) by podawał do sądu służby drogowe, bo oni nawet się nie starają coś na ten stan poradzić - w końcu to co teraz sypie to spokojny i delikatny śnieżek, cały czas w tym samym rytmie, żadna wielka i nagła śnieżyca.


Drogowcy , to najniżsi ludzie na świecie. Kiedy spadnie 10 cm śniegu, już ich nie widać :)))
Faktycznie, to co się dzieje na ulicach Lublina to paranoja. Oczywiście jakiś urzędas nie pomyślał, że śnieg z drogi dwupasmowej musi usuwać minimum dwa pługi bo inaczej to głupiego robota. Przecież zanim pług zawróci na rondzie to samochody rozjeżdżą to co zgarnął z środkowego pasa. Taką właśnie walkę Pana za kierownica pługa obserwowałem na jednej z ulic Lublina. Odjechał po trzech "kółkach" a efektu zero.
Jest ktoś myślący wśród odpowiedzialnych za stan dróg w Lublinie?
z tego co wiem, to piaskarki przynajmniej w Wawie mają tak podpisaną umowę, ze w 4 godziny PO USTANIU opadów śniegu mają doprowadzić ulice "do czarności". Jeśli śnieg pada cały czas ich praca jest bez sensu, bo co rozpuszcza zaraz znów zasypie. Ale rozumiem rozgoryczenie, zaczynam dochodzić do wniosku, ze my też powinniśmy zapadać w sen zimowy:) Mozna byloby sie bezkarnie jesienią obżerać w makdonaldzie, zeby nabrać tkanki tłuszczowej na zapas;)))
Jadąc do pracy rowerem (i ścieżką rowerową) nawet nie poczułam mrozu, tak mnie rozgrzało to przekopywanie się przez śnieg:). Poza tym, zapewne dzięki drogowcom, dziarsko (nie)odśnieżającym ulic, byłam w pracy przed wszystkimi i mogłam się cieszyć ciszą i spokojem, niespotykanym u nas w firmie:).
A na serio, to już nie było mi do śmiechu, gdy wystąpiłam w roli pieszej:/. Jeżeli odśnieżanie będzie szło dalej w takim tempie... to polecam narty, tudzież rakiety śnieżne:P