Była godzina 13, a ona nadal siedziała na łóżku w pidżamie. Myślała w co się ma ubrać, jak ma się umalować, jaką biżuterie założyć. Jak już wszystko dobrała, to przez następne dwa kwadranse rozsądzała czy wszystko jest kolorystycznie dobrane, stosownie do sytuacji, czy dekolt nie za duży. Potem dochodziła do wniosku, że akurat w tym będzie wyglądać za staro, a powieka pomalowana lajnerem jest zbyt wyzywająca,.- Więc może „na luzie”? – myślała, po czym dodawała: - eee „na luzie” na randkę? Jeszcze pomyśli, że nie mam klasy.
Jednak żakiet i dopasowane spodnie były dla niej zbyt wizytowe; w luźnej, asymetrycznej bluzce w stylu marynarskim wyglądała jakby wybierała się na plaże; w spódnicy do kolan i golfie z marszczeniami wyglądała jak cnotka; w jeansach i dopasowanej koszuli czuła się jak nastolatka; w tunice z cekinami jak choinka, w szalu od mamy jak zrozpaczona rozwódka a w pasku a’la kokarda jak idiotka…
-Same problemy przez jedno spotkanie, bluzka bluzką, ale co z bielizną?!- krzyknęła wystraszona, po czym się opamiętała. Od teraz w jej głowie wirowały staniki, figi, stringi, podwiązki. Nie wiedziała czy założyć komplet, czy może ten świetny push- up, czy bawełniane, koronkowe, satynowe. A jeżeli już coś wybrała, głowiła się czy w dobrym kolorze. – Co go to obchodzi, co mam pod ubraniem? To pierwsze spotkanie, przecież nie będę z nim spać! Chociaż nie robiłam tego chyba z cztery miesiące, ale nie będę łatwa, co on by sobie o mnie pomyślał?
Wzięła długi prysznic, zrobiła peeling, wydepilowała się wszędzie, gdzie to tylko było możliwe, położyła maseczkę na twarz i odżywkę witaminową na włosy. Posmarowała się balsamem, w stopy wmasowała osobny preparat, wklepała krem pod oczy. Pomalowała paznokcie u stóp oraz dłoni. Umyła zęby, przepłukała płynem do jamy ustnej, użyła nici dentystycznej. Przez następne pół godziny układała włosy, zmieniając koncepcję fryzury. Ubrała się. Nałożyła krem, podkład, puder brązujący, podkreśliła oczy, usta uwydatniła błyszczykiem. Cztery razy zmieniała buty, trzy razy torebkę. Użyła swoich ulubionych perfum, które wybiera na specjalne okazje.
Przez resztę czasu analizowała swój wygląd co chwile coś poprawiając i myśląc w jakie cudowne miejsce ją zabierze, gdy już się u niej zjawi.
Przyszedł zmęczony po pracy. Zdjął spoconą koszulkę i rzucił ją na sofę. Skarpetki położył tam, gdzie „jest ich miejsce” czyli w kącie łazienki, na stosie innych nieświeżych ubrań. Pięciominutowy chłodny prysznic od razu postawił go na nogi. Nie golił się, bo po co ma się golić jak robił to wczoraj rano, a może przedwczoraj…? Spryskał się Brutalem. Umył zęby, ale przypominając sobie, że jest diabelnie głodny, więc pochłoną jeszcze cztery kanapki, które zostawił sobie rano. Włożył szary T-shirt i lekko sprane i poszarpane u dołu jeansy. Nie przejmował się tym, bo zawsze mówił dziewczynom, że to taki jego „miejski, luźny styl”. Na kolacje zaprosi ją do małej osiedlowej pizzerii, która znajduję się dwie ulice stąd. Ma tam kumpla, więc za wszystko zapłaci ze sporą pracowniczą zniżką. Patrząc na całą prenumeratę męskich pisemek, a może kobiecych, ponieważ to płeć piękna była na każdej okładce w figlarnej pozycji, westchnął i powiedział: - Oj będzie się działo dziś, będzie….
Kobiece problemy i męskie rozwiązania
Karolina Kwapis...
124 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 27
- Wpisów na blogu: 61
- Komentarzy: 505
- Miejsc na mapie: 1


...i jak zwykle świetny tekst :-)
NIC O NAS BEZ WAS
Vorwerk.
Pewnego razu w autobusie lini 45 słyszałem, jak dwie panie rozmawiały o sprawach łóżkowych, jedna z pań trzymała się poręczy w autobusie druga nie,nagle autobus ostro przyhamował, ta co się trzymała poreczy mówi do koleżani trzymaj się rurki na to ona odpowiada, że trzymała coś grubszego i ciepłego i nie będzie się trzymać zimnej ciękiej rurki, i śmiały się do rozpuku aż do dworca PKP.
.... i nad wyraz trafne:). Jakkolwiek pamiętać należy, że od każdej reguły są wyjątki :P.