Nasz Papież na... krokodylu !
W trakcie mojej turystycznej wędrówki przed paroma dniami po kilku nadmorskich niewielkich miejscowościach odwiedziłem mały, ale stosunkowo niedawno wybudowany kościółek. Bardzo zainteresował mnie, a właściwie zdziwił, wiszący na centralnej ścianie, po prawej stronie głównego ołtarza, jeden z dużych obrazów pędzla Bronisława Podsiadłego, namalowany w 2005 roku.
Przedstawia on naszego Papieża Jana Pawła II trzymającego w ręku pastorał i stojącego w czerwonych (jak krew) butach na... krokodylu lub aligatorze. Ze zwierzęcia głowy spadła złota korona, z pyska cieknie mu krew, oczy ma już zamknięte. Trzymany przez Papieża pastorał wbity jest zaś w bok gada, a z rany zwierzaka również tryska krew.
Nie bardzo rozumiem symbolikę tego malowidła. Wiem, że wąż, smok, nawet jaszczur uosabiają zło zwyciężane przez dobro. Ale nie słyszałem nigdy o krokodylu ! Pamiętam św. Jerzego pokonującego smoka poprzez przebicie go włócznią lub dzidą. Ale Papież ? I do tego pastorałem...? Coś mi tu nie zgadza się jakoś. Jan Paweł II, który uosabiał dobroć, przebaczanie, tolerancję - tu w roli krwawego zwycięzcy krokodyla, będącego zapewne ucieleśnieniem zła...? I jeszcze ta krew...
Kto pomoże mi rozwikłać tę zagadkę ? Rozumiem, że można zapewne to wszystko wytłumaczyć indywidualną fantazją artysty, jego pojmowaniem alegorii dobra i zła, ale czy dobrze myślę ?
Może wśród nas - Internautów są osoby duchowne ? Może któraś z nich zechce podzielić się za mną, z nami swą wiedzą...? A może ktoś inny jest obeznany z taką właśnie symboliką chrześcijańską ?

-
-
zgłoś nadużycie
3
Miejsce w rankingu
Urodziłem się w Lublinie w 1958 r. , rodzice moi - Aleksandra i Franciszek (absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, nauczyciele) wpoili swemu synowi zamiłowanie do nauki, kultury i pracy.
W wieku 6 lat rozpocząłem edukację w Szkole Podstawowej Nr 18 w Lublinie, a następnie ukończyłem I Liceum Ogólnokształcące im. St. Staszica w Lublinie (1976 r.) w klasie o profilu ogólnym. Dyplom z wyróżnieniem (indywidualny tok studiów) uzyskałem jako absolwent - magister filologii rosyjskiej UMCS w Lublinie (1979 r.). Na tej Uczelni uzyskałem też tytuł doktora nauk humanistycznych (1988 r.) za pracę "Wczesna twórczość Grzegorza Danilewskiego" (promotor: prof. dr hab. Józef Borsukiewicz) po odbyciu kilku krajowych (Warszawa, Kraków) i zagranicznych (Moskwa, Sankt Petersburg, Lwów) staży naukowych. Ukończyłem też Podyplomowe Studia Pedagogicznego Kształcenia Młodych Pracowników Nauki (1980 r.).
Od 1979 r. do chwili obecnej zatrudniony byłem najpierw jako asystent, starszy asystent i adiunkt w Zakładzie Literatury Rosyjskiej Instytutu Filologii Rosyjskiej i Słowiańskiej, obecnie zaś pracuję w charakterze starszego wykładowcy w Pracowni Glottodydaktyki Języków Słowiańskich Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Jestem członkiem Rady Naukowej Instytutu Filologii Słowiańskiej, byłem członkiem Komisji ds. Projektów Badawczych i Współpracy z Zagranicą, jestem sekretarzem Komisji Regulaminowej Rady Naukowej IFS UMCS. Opiekowałem się polską młodzieżą akademicką w Moskwie (1983-1984). Obecnie opiekuję się praktykami zawodowymi studentów filologii rosyjskiej i slawistyki UMCS. Jestem współzałożycielem specjalizacji tłumaczeniowej na filologii rosyjskiej i ukraińskiej UMCS oraz specjalizacji turystyczno-kulturowej na slawistyce UMCS. Brałem dotychczas udział w wielu (ponad 45 krajowych i międzynarodowych) konferencjach i sympozjach naukowych, jestem autorem ponad 70 artykułów naukowych, ponad 400 popularnonaukowych i popularnych, prawie 50 publikowanych tłumaczeń tekstów fachowych i artystycznych (m.in. przetłumaczyłem na język rosyjski "Hioba" Karola Wojtyły, "Ślub" Witolda Gombrowicza), ponad 3200 pisemnych i ustnych tłumaczeń przysięgłych.
Prowadzę zajęcia (wykłady, konwersatoria, ćwiczenia) ze studentami na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej (Wydział Humanistyczny) oraz w Kolegium Licencjackim UMCS w Białej Podlaskiej - filologia rosyjska, ukraińska, białoruska, rosjoznawstwo, kulturoznawstwo, slawistyka, lingwistyka stosowana - z historii literatury rosyjskiej, wiedzy o Rosji współczesnej, transformacji społeczno-ustrojowych i ekonomicznych w Federacji Rosyjskiej, różnych aspektów praktycznej nauki języka rosyjskiego, techniki i organizacji pracy tłumacza, krytyki przekładu, praktycznego tłumaczenia, komunikacji w biznesie, tłumaczenia w biznesie, turystyki wyjazdowej z Polski, turystyki przyjazdowej do Polski, techniki obsługi ruchu turystycznego.
Od wielu lat jest pilotem wycieczek, kierownikiem i wychowawcą na letnich i zimowych obozach młodzieżowych oraz koloniach, a także tłumaczem przysięgłym języka rosyjskiego i ukraińskiego; zajmuję się tłumaczeniami ustnymi (konsekutywnymi i symultanicznymi, szeptanymi) oraz pisemnymi (tematyka prawna, prawnicza, ekonomiczna, medyczna, finansowa, techniczna), jako wykładowca prowadzę kursy pilotów wycieczek (jestem współautorem obowiązującego z pewnymi zmianami do dzisiejszego dnia ramowego programu szkolenia pilotów wycieczek); żona - Elżbieta - absolwentka historii UMCS (nauczycielka w jednym z lubelskich przedszkoli), dzieci: Arkadiusz magister lingwistyki stosowanej UMCS oraz Aneta (uczennica Gimnazjum nr 18 w Lublinie).
Zostałem odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej (2006), Złotym Medalem za Wieloletnią Służbę (2009), wyróżniany byłem nagrodami za wyróżniającą się pracę i nagrodami jubileuszowymi przez Jego Magnificencji Rektora UMCS, pełniłem funkcję prezesa jednej z lubelskich spółdzielni mieszkaniowych. Mój biogram znajduje się w prestiżowych publikacjach: "Who is Who in the World, "Who is Who w Polsce". Niejednokrotnie opiekowałem się grupami studentów zagranicznych odbywających praktyki na UMCS, współpracuję (głównie jako tłumacz) z władzami Rektorskimi UMCS, z władzami Wydziału Humanistycznego, Ekonomicznego, Prawa i Administracji, Pedagogiki i Psychologii, Biologii i Nauk o Ziemi, Matematyki, Fizyki i Informatyki, Artystycznego UMCS.
Działam na rzecz środowiska akademickiego i szeroko rozumianej społeczności Lublina, Jestem członkiem Lubelskiego Towarzystwa Naukowego, Komisji dla Pilotów Wycieczek i Komisji Językowej dla Pilotów Wycieczek (język rosyjski) Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Współpracuję z wieloma biurami turystycznymi, jako tłumacz i realioznawca - z Lubelskim Centrum Kultury, Teatrem Dramatycznym im. J. Osterwy w Lublinie, licznymi krajowymi biurami tłumaczeń oraz z różnymi firmami i instytucjami w kraju i za granicą.
Moje zamiłowania to: literatura, podróże, opieka nad młodzieżą, edukacja, sport, zagadnienia polityczno-społeczno-ekonomiczne; znak zodiakalny - Koziorożec; związany jestem więzami rodzinnymi z Podkarpaciem i Małopolską. Kontakt: 20-067 Lublin, ul. Przy Stawie 4/38, tel./fax +48 81 7412491, +48 601-388222; www.tlumacz-przysiegly.biz
1917060
może to jakaś bestia z Apokalipsy?
Jak sie pieronie niy myla to ino KROKODYL, fcino (jy) górnom paszczą,To zły znak, może i dobry. Bo Jan Paweł II pedzioł ze inno w Katolicyzmie człowiek zostanie zbawiony.
Teroz sie tak wduchu myśla, czy jo, na bloku MM-Lublin, niy jest takim Krokodylym. Pisza inaczyja, jak inni, besto mnie tak atakujom,dzięki Ponbockowi jeszcze mie zodyn niy piknoł dzidom jak Jan Paweł II tego krokodyla.
Myśla ze pon autor sie niy bydzie gorszył(gniewał) co teroz byda fadzoloł? Jak zyrkom na pana fotka a wniej ta elegancko broda wystojonco, to wyglondo mi trocha jak mo tyn krokodyl.
Prawdziwo cnota krytyki sie niy boji Pyrsk fotka do wymiany.
w Biblii i sztuce chrześcijańskiej smoki różne uosabiają diabła. smoki "zmontowane" z różnych części różnych gadzin, ze skrzydłami ptaka, glową krokodyla itd, takie mutanty to symbol zła, wszystko sie zgadza, artysta i tak pokazał tu diabła mało groźnego...:-)
Jak sie niy myla, to w Buddyzmie tys som takie grozne "bustwa" jak Mahakala, Yamanataka.Palden Lhamo na koniu,czy Hayagriwa, tyle szanowno e.ewa ze łoni wyzwalajom. czyli ich obecność, jest dobra dla człowieka.Jakie zadanie majom w chrześcijaństwie te smoki diabły oprucz sztuki?
no bo jeszcze przeboleję jakoś sam fakt, że krokodyl jest uosobieniem zła, ale artysta mógł przynajmniej włożyć minimum wysiłku w oddanie realizmu gada, tak jak to zrobił przy Papieżu. Łapy ma zupełnie źle namalowane! w ogóle wygląda jak już mocno podgnity kawał dinozaura. Artysta musi mieć jakiś konkretny awers do jaszczurów...
a może to nie krokodyl, tylko symbol zniszczenia Lacoste, jednej z najdroższych obecnie marek? poza krokodyla by się zgadzała...
Tego pastorału wbitego w gada, nie rozumiem zupełnie.Pastorał, jako symbol brutalności?
Ale nie nawidzę, jak ksiądz, biskup czy nawet Papież uśmierca żywe stworzenia, to nie przystoi tym, którzy twierdzą nie zabijaj.
Na ziemi nie ma żadnych bestii apokalipsy, więc po co wiernym robić wode z muzgu.
Na kolanach wychusto spowiednika, i za pokuta klupnie go w rzić.
Jo sie tom na Wos, dobryi Ślonzoku, ni gniwom. Mojya cnota krytyki sie niy boji ! I Wy, i jo - ni som my takomi Krokodylomi. Mnie to tys atakujom, no nie dźgojom ! Lubim jo ich ! Wyś ta sie dobre podziwoli na moja fotka. Jo tys sie na Wos podziwoł. Pikna była ta Wosa pirwso fotka... A mni sie moja podobuje ! Piknie dziekuji na Wose słowo o mojeyi ta "elegoncko broda", no ono je siwo... ! Trzymojto sie !
Ty, Paninocku, tys mos elegoncko bródko i ona je pierońsko pikno ! Wielmi moc bilo i pikno ! :-)
Padajom ze ta piyrwszo fotka moja była lepszo? Jak tak to jom fcisna nazod.
A ta co sie ponu niy podobo, jest w niej moj wnuczek Pawełek z Zabrza, czimo paryzol, z Radia Lublin, i kuko na Szyb Kopalni HAJAMA,( to znaczy HA-nik-JA-n MA-jowski) co stoji na mojej działce 7-km od Lublina, narazie woglo niy fedruja, bo "Bogdanka" mo lepszy, fedruja Luft z pod Lubelszyzny i go posywom w liscie na Ślonsk, niych sie pieronskie Hanysy dotlyniom lubelszyznom.
ŚLĄSKIEM ODDYCHEM PYRSK