Kibice są wszędzie
Sport to zdrowie ! O tym nikogo przekonywać nie trzeba. Jedni uprawiają go zawodowo, drudzy amatorsko, inni tylko lubią popatrzeć. A jeszcze inni...
No własnie, ci "jeszcze" inni - nie tylko patrzą, ale jeszcze czują nieodpartą chęć, a nawet konieczność wykrzyczenia swoich emocji, przeniesienia ich na papier, na fotografie lub po prostu na... mury ! Rozumiem podekscytowanie, reagowanie na gorąco, usprawiedliwiam nawet emocjonalne (na granicy z elegancją czy przyzwoitością) reakcje słowne, gestykulacyjne.
Ale czemu winne są otaczające nas mury, albo nawet te, które pozostają w głębokim cieniu w stosunku do naszego wzroku.
Kibicowanie było już znane Starożytnym. To przecież oni, wcześniej niż my, organizowali igrzyska, wołali nawet: "Chleba i igrzysk". Sport był dla nich bardzo ważny - bo sport to zdrowie i to fizyczne, i to psychiczne. Szanuję kibiców, fanów drużyn, zawodników, dyscyplin.
Ale co wspólnego z kibicowaniem ma takie wynaturzone postępowanie pseudokibiców, którego ślady odnalazłem w zaciszu zrujnowanego kompleksu pałacowo-parkowego w Zawieprzycach ? Czy stan zabudowań może usprawiedliwiać ich bezmyślną dewastację przez tych, którzy "kibicami" się zwą i którzy jedynie szkodę przynoszą drużynom, którym, jak im się tylko wydaje - podobno kibicują ?
Opamiętajcie się ! Choć jest to z mojej strony z pewnością głos rozlegający się na pustyni.

-
-
zgłoś nadużycie
3
Miejsce w rankingu
Urodziłem się w Lublinie w 1958 r. , rodzice moi - Aleksandra i Franciszek (absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, nauczyciele) wpoili swemu synowi zamiłowanie do nauki, kultury i pracy.
W wieku 6 lat rozpocząłem edukację w Szkole Podstawowej Nr 18 w Lublinie, a następnie ukończyłem I Liceum Ogólnokształcące im. St. Staszica w Lublinie (1976 r.) w klasie o profilu ogólnym. Dyplom z wyróżnieniem (indywidualny tok studiów) uzyskałem jako absolwent - magister filologii rosyjskiej UMCS w Lublinie (1979 r.). Na tej Uczelni uzyskałem też tytuł doktora nauk humanistycznych (1988 r.) za pracę "Wczesna twórczość Grzegorza Danilewskiego" (promotor: prof. dr hab. Józef Borsukiewicz) po odbyciu kilku krajowych (Warszawa, Kraków) i zagranicznych (Moskwa, Sankt Petersburg, Lwów) staży naukowych. Ukończyłem też Podyplomowe Studia Pedagogicznego Kształcenia Młodych Pracowników Nauki (1980 r.).
Od 1979 r. do chwili obecnej zatrudniony byłem najpierw jako asystent, starszy asystent i adiunkt w Zakładzie Literatury Rosyjskiej Instytutu Filologii Rosyjskiej i Słowiańskiej, obecnie zaś pracuję w charakterze starszego wykładowcy w Pracowni Glottodydaktyki Języków Słowiańskich Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Jestem członkiem Rady Naukowej Instytutu Filologii Słowiańskiej, byłem członkiem Komisji ds. Projektów Badawczych i Współpracy z Zagranicą, jestem sekretarzem Komisji Regulaminowej Rady Naukowej IFS UMCS. Opiekowałem się polską młodzieżą akademicką w Moskwie (1983-1984). Obecnie opiekuję się praktykami zawodowymi studentów filologii rosyjskiej i slawistyki UMCS. Jestem współzałożycielem specjalizacji tłumaczeniowej na filologii rosyjskiej i ukraińskiej UMCS oraz specjalizacji turystyczno-kulturowej na slawistyce UMCS. Brałem dotychczas udział w wielu (ponad 45 krajowych i międzynarodowych) konferencjach i sympozjach naukowych, jestem autorem ponad 70 artykułów naukowych, ponad 400 popularnonaukowych i popularnych, prawie 50 publikowanych tłumaczeń tekstów fachowych i artystycznych (m.in. przetłumaczyłem na język rosyjski "Hioba" Karola Wojtyły, "Ślub" Witolda Gombrowicza), ponad 3200 pisemnych i ustnych tłumaczeń przysięgłych.
Prowadzę zajęcia (wykłady, konwersatoria, ćwiczenia) ze studentami na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej (Wydział Humanistyczny) oraz w Kolegium Licencjackim UMCS w Białej Podlaskiej - filologia rosyjska, ukraińska, białoruska, rosjoznawstwo, kulturoznawstwo, slawistyka, lingwistyka stosowana - z historii literatury rosyjskiej, wiedzy o Rosji współczesnej, transformacji społeczno-ustrojowych i ekonomicznych w Federacji Rosyjskiej, różnych aspektów praktycznej nauki języka rosyjskiego, techniki i organizacji pracy tłumacza, krytyki przekładu, praktycznego tłumaczenia, komunikacji w biznesie, tłumaczenia w biznesie, turystyki wyjazdowej z Polski, turystyki przyjazdowej do Polski, techniki obsługi ruchu turystycznego.
Od wielu lat jest pilotem wycieczek, kierownikiem i wychowawcą na letnich i zimowych obozach młodzieżowych oraz koloniach, a także tłumaczem przysięgłym języka rosyjskiego i ukraińskiego; zajmuję się tłumaczeniami ustnymi (konsekutywnymi i symultanicznymi, szeptanymi) oraz pisemnymi (tematyka prawna, prawnicza, ekonomiczna, medyczna, finansowa, techniczna), jako wykładowca prowadzę kursy pilotów wycieczek (jestem współautorem obowiązującego z pewnymi zmianami do dzisiejszego dnia ramowego programu szkolenia pilotów wycieczek); żona - Elżbieta - absolwentka historii UMCS (nauczycielka w jednym z lubelskich przedszkoli), dzieci: Arkadiusz magister lingwistyki stosowanej UMCS oraz Aneta (uczennica Gimnazjum nr 18 w Lublinie).
Zostałem odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej (2006), Złotym Medalem za Wieloletnią Służbę (2009), wyróżniany byłem nagrodami za wyróżniającą się pracę i nagrodami jubileuszowymi przez Jego Magnificencji Rektora UMCS, pełniłem funkcję prezesa jednej z lubelskich spółdzielni mieszkaniowych. Mój biogram znajduje się w prestiżowych publikacjach: "Who is Who in the World, "Who is Who w Polsce". Niejednokrotnie opiekowałem się grupami studentów zagranicznych odbywających praktyki na UMCS, współpracuję (głównie jako tłumacz) z władzami Rektorskimi UMCS, z władzami Wydziału Humanistycznego, Ekonomicznego, Prawa i Administracji, Pedagogiki i Psychologii, Biologii i Nauk o Ziemi, Matematyki, Fizyki i Informatyki, Artystycznego UMCS.
Działam na rzecz środowiska akademickiego i szeroko rozumianej społeczności Lublina, Jestem członkiem Lubelskiego Towarzystwa Naukowego, Komisji dla Pilotów Wycieczek i Komisji Językowej dla Pilotów Wycieczek (język rosyjski) Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Współpracuję z wieloma biurami turystycznymi, jako tłumacz i realioznawca - z Lubelskim Centrum Kultury, Teatrem Dramatycznym im. J. Osterwy w Lublinie, licznymi krajowymi biurami tłumaczeń oraz z różnymi firmami i instytucjami w kraju i za granicą.
Moje zamiłowania to: literatura, podróże, opieka nad młodzieżą, edukacja, sport, zagadnienia polityczno-społeczno-ekonomiczne; znak zodiakalny - Koziorożec; związany jestem więzami rodzinnymi z Podkarpaciem i Małopolską. Kontakt: 20-067 Lublin, ul. Przy Stawie 4/38, tel./fax +48 81 7412491, +48 601-388222; www.tlumacz-przysiegly.biz
1917060
Moj ujek boksowoł w Poloni Piekary, Jak wyglondoł? A no kichol (nos) krziwy jak czupaga góralsko, ślypia (oczy) wdycki czerwone, dwa zymby na dole trzi na wiyrchu,ciotka musiała mu przes maszynka żymły (bułki mloć. A taki był głupi za SPORTYM ze 40 cygaryt (papierosów) Sport wybakoł (wypalił) na 24 godziny.
Szpilowyhajama z Lublina, nie tak dawno z Zabrza.
To zagadnienie dla socjologów bo wypisywanie emocji czy to sportowych,politycznych innych ma miejsce ,było i będzie,miejsce ...dla piszących nie ma znaczenia ....może to kara za umiejętność mowy i pisania dla tych którym rozumu już zabrakło ....
Te spraye trzeba kupić,nie są one takie tanie.A pełno tego na murach.
Jak wynika z Pańskiego postu - nie dla wszystkich SPORT TO ZDROWIE... A pamiętam jeszcze powiedzonko z dzieciństwa, będące parafrazą powyższego: SPORT TO ZDROWIE, DOPÓKI TATA I MAMA SIĘ NIE DOWIE. Młodszych informuję, iż dawniej (dopóki ministerstwo nie zabroniło używania tej nazwy) w sprzedaży były papierosy SPORT(y).
Mazurym, Mocne, Mietowe, BELWEDER,
Dzis jest Dzien bez kurzynio (bez palenia) jeszcze ino ponad 4-godziny łostało,dla PALACZY.
będą, chyba niestety, w swoim żywiole. A gdyby tak udało się im jednak rzucić i te dawne "Wrocławskie", i te "Damskie", i te "Płaskie", "Dukaty", "Piasty", "Carmeny", "Caro" - to byłoby fajnie i dla nich i dla otoczenia, prawda Szpilowyhajamo ? Widzisz, choć nie "kurzę", to jednak pamiętam trochę tych starych fajek, no nie ?
Ino szkoda ze nikiedy szukomy bryli (okularów) godzina, a łne sie paradzom na kicholun na(nosie)