"2010-11-05 15:26:55, aktualizacja:
Od piątku w Lublinie czynne będą dwa nowe automaty do sprzedaży biletów komunikacji miejskiej. Staną przy Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej przy ul. Narutowicza oraz na przystanku przy Ogrodzie Saskim.
Za montaż biletomatów jest odpowiedzialna Mennica Polska. Do końca roku w Lublinie pojawią się jeszcze dwa kolejne. Jeden z nich stanie przy Krakowskim Przedmieściu 72 (dawna "Gracja") i będzie czynny od 10 listopada, drugi zaś naprzeciwko archikatedry przy ul. Królewskiej. Łącznie w mieście ma być 10 urządzeń tego typu."
zaczerpnięte z kurierlubelski.pl
Jak się dzisiaj przekonałem tylko nielicznym udaje się skorzystać z takowego automatu przy Parku Saskim, ale nie z racji jego trudnej obsługi, ale tego, że najzwyczajniej w świecie wcina pieniądze. Mennica odzyskuje co jej (^^,)
Sam wrzuciłem 2zł by kupić bilet ulgowy, jak sie okazało nie tylko moje pieniądze przepadły, bo podczas 3-5min oczekiwania na autobus nieszczęśników takich jak ja było więcej, co najmniej 3 osoby, a biorąc pod uwagę fakt, iż automat stoi od czwartku-piątku kalkulacja jest łatwa, że wsiąkł sporą ilość gotówki.
Czy to celowe działanie, czy przypadkowa przypadłość zautomatyzowanego automatu nie wiadomo.
Fakt faktem - odradzam z korzystania z nich, by uniknąć przykrego rozczarowania
z wyrazami szacunku
/maRV


że lepsi byli konduktorzy w każdym pojeździe...? Przynajmniej nie podkradali.. :))
Ale tak było - pamietam.
ano dawno, ale nie znaczy, że to co jest przestarzałe nie jest dobrym rozwiązaniem
po wielu latach "automatycznego" kupowania biletów w pojazdach komunikacji miejskiej, w wielu miastach u naszych wschodnich sąsiadów znów wprowadzono konduktorów. Chodzą oni (przeważnie - one) po autobusach, tramwajach i trolejbusach i pobierają opłatę od każdego wsiadającego pasażera, sprawdzają jego uprawnienia do bezpłatnego przejazdu. I wszystkim się to jakoś opłaca... A bilet jednorazowy (bez limitu czasowego) w przeliczeniu na złotówki - kosztuje tam ok. 30-40 gr. Tanio, prawda ?
Panie Leszku, po naszym mieście jeździ komunikacja prywatna, która ma konduktorów i bilety tańsze o bodajże 40 groszy. Więc jakoś się da. Ale podobno w lubelskim MPK w dział informatyczny składa się z:
- 2 informatyków;
- kierownika działu;
- zastępcy kierownika działu.
Na wypadek gdyby coś było niejasne 4 osoby (a nie informatycy pełniący jednocześnie stanowisko kierownika).
Ktoś za takie ekscesy musi zapłacić.
Wiadomo: "Pan płaci, Pani płaci, społeczeństwo płaci".
Ja akurat wysiadłem przy saskim, bo siostra sie wkurzyła na kierowce:
a) nie chciał sprzedać biletu, udawał, że nie słyszy co się do niego mówi
b) jak sie wychyliłem tam do niego i poprosiłem o bilet, powiedział, że nie będzie sprzedawał na czerwonym świetle
c) następnie spytał, czy nie mam 20gr bo mi nie wyda
d) jak znalazłem dzięgi w żółtych, to powiedział mi, że nie ma zamiaru tego liczyć
dlatego nie lubię kupować u kierowcy, a robię to tylko gdy:
a) biegnę na autobus
b) kioski są zamknięte
ale jest to tylko ostateczność, a trafiają się kierowcy, którzy robią straszne problemy o sprzedaż biletów, choć wbrew pozorom to też część ich obowiązków pracy