Chudy kalendarz,
spadają ostatnie kartki,
odwracam twarz ku słońcu
zostawiam smutki za sobą
szukam wiatru w polu
i słonecznej strony życia
z nadzieją na lepsze dni...
***********************************
Jeszcze przez chwilę kalendarzowa jesień ale
lada chwila nastąpi moment przesilenia zimowego
i tym samym początek astronomicznej zimy.
Co prawda świat jest śniegiem zasypany od kilku tygodni,
ale zima ma prawo ogłosić swoje oficjalne przybycie
dopiero we wtorek.
Odliczamy dni do Świąt Bożego Narodzenia,
ale jeszcze dzisiaj w niedzielę, przy kilkustopniowym mrozie
i świecącym słońcu udana wycieczka za miasto, nad
Lubelskie Morze czyli Zalew Zemborzycki, który wyglądał
dzisiaj jak syberyjskie przestrzenie, skute lodem.
Słońce raziło oczy i bez okularów p/słonecznych byłoby trudno.
Niewielu jednak było spacerowiczów, jedynie ci najwytrwalsi,
także wędkarze, "snowkitingowcy" ( tzn. narciarze z latawcem, służącym za źródło napędu ),
narciarze i nawet bojery śmigały z żaglem po Zalewie.
Idą Święta...


1) Kto robił tego orzełka ? - zdjęcie nr 8;
2) Który z tych dwóch panów to Pan Zyty - zdjęcie nr 13;
3) Gdzie jest Zyta ? :)
1 - orzełek samotnie sobie leżał w śniegu,
2 - pan Zyty na zdj. nr 6 ;)
3 - Zyty na spacer nie zabrałam
A ci sympatyczni panowie w żółtych kombinezonach to ekipa wędkarzy, którą spotkałam na środku jeziora :)
że to Ten wyższy (Osobnik) w krótszym od Twojego okryciu :)
Choć nie za miasto...