- Tato, tato, zbudź się!! Tata, pobudka!!
- Co jest, co się stało?
- Tato, zobacz. Znowu mu się udało. Znowu pokonał noc.
- A dlaczego miałoby mu się nie udać? Przecież zawsze mu się udaje.
- Bo ja wiem… Rozmawiałem wczoraj z jednym słowikiem. Mówił, że widział miejsca, w których kwiaty nie potrzebują słońca. Myślisz, że mówił prawdę?
- Tak, właściwie to też kiedyś o tym słyszałem.
- Tato, ale ja zawsze myślałem, że kwiaty nie mogą przetrwać bez światła.
- Wiesz, synku, ja myślę że jest sporo rzeczy, o których nawet nam się nie śniło.
- To w takim razie dlaczego zawsze mówiłeś mi, jak wiele nam ono daje, skoro nagle okazuje się, że inne gatunki potrafią bez niego przeżyć?
- Być może i potrafią, ale czy Ty chciałbyś obudzić się pewnego ranka i zobaczyć że go nie ma? Jak byś się poczuł bez jego ciepłych promieni na swoich delikatnych płatkach?
- Hmm, chyba poczułbym, że czegoś mi brakuje.
- Dla mnie jego światło to coś, co tak naprawdę utrzymuje nas przy życiu. Nawet gdybym mógł żyć bez niego, to nigdy bym się na to nie zdecydował.
- Tato, a wiesz co jeszcze mówił słowik?
- No, co takiego ?
- Że istnieją jeszcze inne kwiaty, które nie tylko nie potrzebują słońca, ale także nie wierzą w jego istnienie.
- ??
- Mówiły, że słońce nie istnieje, że nigdy go nie widziały i że pewnie słowik wszystko zmyślił. Śmiały się z niego i mówiły że jest kłamcą.
- Naprawdę? To przykre. Nie powinny tak mówić tylko dlatego, że nie miały okazji czegoś doświadczyć.
- Tato, ale Ty tego wszystkiego nie zmyśliłeś, prawda? Tam na niebie ono naprawdę istnieje? To nie jest żadne złudzenie, prawda, tato?
- Uspokój się. Oczywiście że tak. Jak mogłeś w ogóle pomyśleć, że to nieprawda? Przecież widzisz je codziennie. Czujesz na sobie jego promienie, ciepło, jego blask. Każdego dnia pokonuje ciemność, żebyśmy mogli poczuć jego obecność, rosnąć i sprawiać ludziom radość naszym zapachem i wyglądem.
- A Ci ludzie, którzy tu przychodzą…
- Ogrodnicy?
- Tak, ogrodnicy. Powiedziałeś, że słońce jest dla nas najważniejsze. To w takim razie, jaka jest ich rola w naszym życiu?
- No przecież wiesz. Oni nas doglądają. Troszczą się o nas. Dostarczają nam nawozu. Podlewają nas, kiedy jest zbyt sucho. Czasem z nami rozmawiają. To także bardzo ważne.
- Ale tato, przed chwilą powiedziałeś, że słońce jest najważniejsze. To w takim razie, dlaczego potrzebujemy jeszcze wody?
- Dlatego synku, że nadmiar światła też czasem bywa szkodliwy. Słyszałem o innych roślinach, które przesadziły z promieniami słonecznymi i źle się to dla nich skończyło. Dlatego potrzebujemy także wody. A ogrodnicy są tymi, którzy zapewniają nam właściwą równowagę.
- A co, jeśli kiedyś jeden z nich podleje nas zbyt mocno? Albo zapomni nas podlać, kiedy będziemy potrzebować wilgoci?
- Dobre pytanie. To prawda, że czasem trafiają się tacy, którzy zamiast pomagać - szkodzą. Ale myślę, że to tylko niewielki procent. Jestem pewien, że na jednego słabego ogrodnika przypada przynajmniej pięćdziesięciu dobrych. My, na szczęście, trafiamy zawsze na tych porządnych, którzy nie pozwalają nam uschnąć.
- Tato, Ty zawsze znasz na wszystko na odpowiedź. Chciałbym być kiedyś taki mądry, jak Ty.
- To nieprawda. Jestem tylko rośliną i nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale nie tracę wiary. Nie martw się, smyku, wszystko się jakoś ułoży. A jutro rano, specjalnie dla nas, znowu zaświeci słońce.
Zdjęcia pobrane ze strony: http://gardenforum.vot.pl/


zainteresował mnie sam FAKT rozmowy dziecka z ojcem... Zbyt często dzisiejsi tatusiowie nie mają czasu dla swych pociech, odkładając "na później" tego rodzaju kontakty. A czas bardzo szybko ucieka...:(
.. podobne do tych, które pisze Bruno Ferrero :) I dające sporo do myślenia :)