Ostatnie wydarzenie nieodpowiedniego zachowania kierowcy przypomina o bardzo ważnym problemie w lubelskim MPK. Mianowicie o pewnej mentalności lubelskich pasażerów.
Pasażerowie w lubelskich autobusach to głównie ludzie młodzi, to oni zachowują się w większości przypadków beztrosko, a i po części egoistycznie i chamsko. Nie przejmują się nikim, ani niczym. Liczy się dla nich tylko ich własny czubek nosa, bo wszystko im się należy. Takie rośnie niestety pokolenie. Aroganckie i wymagające wszystkiego od innych, a nie widzące niczego poza swoimi "potrzebami"
Sprawa kupowania biletów u kierowcy przewijała się już wielokrotnie i ciągnie się latami. Wielokrotne próby zmiany takiego stanu rzeczy, nadal nie przynoszą efektów. To co miało być wielkim ułatwieniem i pomocą, stało się przekleństwem.
Wielokrotnie można zauważyć, że na przystankach do kierowcy ustawia się sznureczek ludzi kupujących bilety. Niezależnie od pory dnia - rano, w południe, wieczorem... zawsze jadąc jakąś linią można zaobserwować że ktoś kupi bilet u kierowcy. Przywilej w Lublinie. Zapomnisz kupić wcześniej bilet - masz taką "MOŻLIWOŚĆ".
Niestety lublinianie przyjeli to jako "PRZYWILEJ", a nie możliwość czyniąc z tego często swój jedyny sposób pozyskiwania biletów. Wielokrotnie obserwowałem wśród studentów zachowania takie jak :
- Kupowanie zawsze jednego biletu
- kupowanie biletu zawsze po przyjściu na przystanek
No i jak autobus nagle ucieka, to kupowanie u kierowcy. Często nawet widziałem takie sytuacje, gdzie ewidentnie ktoś przez 10 minut stał na przystanku otwartym kioskiem, po czym wchodził do autobusu i kierował się kupić bilet. Patologia umysłowa? Może.... to akurat skrajność i rzadsze zjawisko, ale mimo wszystko występujące.
Czy dla normalnego inteligentnego człowieka trudnością jest kupienie 5 biletów? Kupienie biletów rano na cały dzień? Na przystanek często ludzie wychodzą w ostatniej chwili, by nie stać i nie czekać. Ale często wtedy już nie ma czasu na zakup biletu w kiosku. Ludzie egoistycznie nie przejmują się innymi pasażerami, kierowcą, który musi jeździć według rozkładu (Który nie przewiduje opóźnień z powodu kupna biletów przez kilka osób !!!)
Nie obchodzi ich nic poza czubkiem własnego nosa. Im się należy przywilej kupna w autobusie. Bo skoro można tam kupić, to tam kupują. Nie przejmując się przed wejściem do autobusu niczym.
Niestety inne sposoby nie wygrały z taką głupotą. Wprowadzane kiedyś testowo automaty w autobusach stały się klęską.... bo ludzie nie potrafili wrzucić monety i wybrać biletu. Woleli pójść do kierowcy. Utrzymanie kontrolerów sprzedających bilety również było drogim rozwiązaniem. Przy zyskach 10-30 groszy na bilecie, utrzymanie dniówki kontrolera było nie możliwe. A "bilet w komórce" jest całkowitą pomyłką, gdzie płaci się często wielokrotność ceny, lub trzeba wcześniej pamiętać o przelaniu pieniędzy na konto.
Gdyby ludzie kupowali bilety tylko w potrzebie, w przypadkach, gdy im się skończą bilety, gdy naprawdę zapomnieli.... Nie było by słychać o kłopotach z chamstwem kierowców, o tak wielkich opóźnieniach... Gdyby ludzi choć raz pomyśleli przy kupnie biletu w kiosku... tak niewiele to wymaga...


A nie zajmować się handlem...
Pod Ogrodem Saskim jest kiosk, biletomat i facet sprzedajacy bilety- a najwięcej tam kupujacych u kierowcy.
"automaty w autobusach stały się klęską.... bo ludzie nie potrafili wrzucić monety i wybrać biletu." - czas najwyższy się nauczyć. Ja bym proponował takie rozwiązanie - jak najwięcej automatów na przystankach + właśnie automaty w autobusach. Wprowadzamy okres przejściowy np. pół roku bądź kilka miesięcy kiedy będzie można kupować bilety u kierowcy. Po tym czasie koniec. Ci którzy będą musieli zaczną kupować bilety w automatach. Pozostałym zostaną kioski. W dobie telefonów komórkowych, iPodów, przelewów internetowych, laptopów itp chyba nie będzie trudnością nauczenie się obsługi automatu. Owszem na początku będą trudności, ale to przecież normalne. Myślę że z biegiem czasu ludzie w końcu się przemogą, kiedy zobaczą że innego wyjścia po prostu nie mają.
Z automatami jest taki problem, że niewielu potrafi z nich korzystać.
Czekałem ostatnio na trolejbus na przystanku Majdanek - pomnik. Zaraz obok mamy budynki KULu, więc i studenci KULu się pojawiali.
Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu dla panienek, które ze śmiechem przyznały się, że automaty biletowe to dla nich czarna magia i one i tak wolą kupować u kierowców.
Ja rozumiem, że automat może być problemem dla starszego człowieka, który nie ma często kontaktu z komputerami, telefonami itp. Ale studentka, ledwie 20-letnia, żeby nie potrafiła obsłużyć automatu biletowego? Świat się kończy.
Sam jestem studentem KUL i jak tak patrzę po swoich znajomych to rzeczywiście niewielu stara się kupować bilety wcześniej, a żeby kupić je w automacie to już w ogóle abstrakcja...
Przetrwał wieki i nadal cieszy się popularnością...
Płomienna filipika godna lepszej sprawy. Czy rzeczywiście to AKURAT W TYM zachowaniu przejawia się szczególnie chamstwo mieszkańców naszego pięknego miasta? Moim zdaniem to raczej we wszechobecnych wulgaryzmach, puszczaniu przez dresiarstwo ukochanego " umcy umcy " z telefonów komórkowych na cały regulator, chamskich śmiechach i tekstach, nie zdejmowaniu plecaków a autobusie, czy nie ustępowaniu miejsca starszym o zdarzającej się agresji nie wspominając.... To jest rzeczywista plaga godna tępienia.
Fakt, że kupowanie biletów w ostatniej chwili u kierowcy to często bezmyślność, ale trzeba też zauważyć, że po pierwsze są przystanki - i to całkiem sporo - gdzie żadnego kiosku w pobliżu nie ma. Albo jest, ale nie chce się właścicielowi prowadzić sprzedaży biletów, lub "właśnie się skończyły..." I wtedy taki pasażer na przystanku z kioskiem obok kieruje się do kierowcy odprowadzany wściekłymi spojrzeniami współpasażerów, którym z kolei nie przyjdzie do głowy, że to że stoi kiosk nie oznacza automatycznie, że były tam bilety. Albo ktoś wpada do autobusu w ostatniej chwili śpiesząc się czy to na zajęcia, czy może do lekarza - nigdy nie wiadomo. Ja jeżdżę na miesięcznym i mam święty spokój, ale apeluję o więcej tolerancji i zrozumienia dla innych!
Są i ważniejsze sprawy, ale wcale nie przegina. Zawsze trzeba się starać zrozumieć innych ludzi, jednak opis tego zachowania uważam za wyjątkowo trafny.
Kupowanie biletów w autobusach to akurat duży problem. Jeśli na każdym przystanku kilka albo nawet jedna osoba wejdzie kupić bilet w autobusie, to naprawdę może powstać duże opóźnienie. Kiedyś miała nawet miejsce taka sytuacja, że przejazd przez odcinek, który powinien trwać ok. 5 - 7 min. trwał ponad 15! 10 minut opóźnienia, bo na 2 przystankach ustawiły się kolejki po bilety (i to nie były tereny odległe, gdzie nie uświadczy się kiosku czy automatu, ale ścisłe centrum) Zatrważające jest zresztą to, ze najwięcej osób kupuje bilety u kierowcy właśnie w ścisłym centrum i do tego w godzinach szczytu, po odstaniu kilku minut na przystanku, kiedy dookoła jest wiele kiosków, sprzedawców biletów, a do tego wszystkiego od jakiegoś czasu także automaty.
Można starać się kupować większą ilość biletów za jednym razem, należy też spróbować nauczyć się obsługiwać automaty biletowe, które znajdują się nie tylko na przystankach w centrum, ale pojawiły się także w trolejbusach. Naprawdę, kupienie biletu w takim automacie nie stanowi ogromnego wysiłku umysłowego. Sama nie korzystam z takiej formy, ponieważ używam karty biletu elektronicznego, ale obserwowałam jak to się robi i nie słyszałam od znajomych, żeby ktoś miał problemy z obsługą. Dla osób średnio rozgarniętych są nawet obrazki, wystarczy skupić się na kilka sekund.
Skoro powinniśmy starać się zrozumieć innych ludzi, to miejmy na uwadze także to, że nasze niefrasobliwe zachowanie może być uciążliwe dla innych.
zawsze staram sie mieć zapas biletów kupionych w kiosku !!! ale jak mogę kupić u kierowcy gdy akurat mi ich zabraknie to to robię i nic nikomu do tego bo takie jest moje prawo !!! a obowiązkiem kierowcy jest mi go sprzedaż bo łaski mi nie robi. To z moich podatków jest utrzymywany i z moich biletów. skoro prawo daje taka możliwość będę z niej korzystał bez wahania!!! Rozumiem argumenty dla tego tez jak mówiłem staram się kupować wcześniej z zapasem. ale jak np zaspie i nie mam kiedy kupić to nic nikomu do tego, ze zaspałem !!! jego obowiązkiem jest mi go sprzedaż i jak pasażer jest uprzejmy jego obowiązkiem jest również odwzajemnić się tym samym bo pracuje z ludźmi i dla ludzi i obowiązuje kierowce kultura osobista. Jeśli ma z tym problem niech zostanie kierowcą wycieczek szkolnych albo tira tam nie ma biletów !!! nie każdy musi być kierowcą autobusu miejskiego
" Warszawski autobus, środek tygodnia, okolice 15:00. Stajemy na przystanku, pierwszymi drzwiami wsiada pasażerka i prosi kierowcę o bilet. Ten przyjmuje należność, zaciąga hamulec ręczny i wybiega z kabiny do stojącego tuż przy przystanku kiosku. Wraca, krzycząc triumfalnie i wymachując biletem:
– Oszukali panią, mieli jeszcze bilety w kiosku! " ;)
nie jest chamstwem, ale można by to nazwać rodzajem ułomności. Codziennie jeżdżę mpk i krew mnie zalewa bo jadąc z końca miasta na dworzec i mając 5 minut na dobiegnięcie do busa, każda minuta opóźnienia to dla mnie godzina czekania na następnego busa. Czy to takie trudne kupić sobie bilety na zapas wiedząc że i tak trzeba będzie je kupić prędzej czy później?
Kierowcy w ogóle nie powinni sprzedawać biletów, wtedy wszyscy nauczyliby się kupować wcześniej i nie opóźniać autobusów które i tak stojąc w korkach są spóźnione. Ludzie zrobili się tacy wygodni że nawet nie chce im się pomyśleć wcześniej o bilecie a przecież MYŚLENIE NIE BOLI!!
powiedzenie się nie sprawdza: Lublin to ciemnogród. Tylko radykalne zakazy i konsekwencja moą coś w tej sprawie skutkować.
z niecierpliwością czekam na zmiany w kosztach biletów. Te u kierowcy mają przecież zdrożeć, może to zniechęci co poniektórych "wygodnickich". Co do automatów w autobusach, jeżdżę dość często, a jeszcze nie widziałam żadnego. Najwyraźniej szczęścia nie mam. Automatów na przystankach powinno być więcej i to na przystankach, a nie jak przy KULu, gdzie trzeba przejść kawałek, a jak ktoś nie wie gdzie, to za nic nie trafi ;/ Ja zawsze mam w zapasie bilety, w kiosku kupuję po pięć i nie mam problemu.
Ja miałem podobnyprzypadek, kiedy pop przyjściu na przystanek zastałem zamknięty kiosk. w okolicy innego nie znalazłem. po podejściu do kierowcy mpk usłyszałem że czegoś takiego jaksprzedaż biletów nie jest prowadzona jeszcze z chaską odzywką.
jak i wpisów na blogu, czy artykułów, świadczy o problemie ze sprzedażą biletów.
Kierowca jest od tego, aby bezpiecznie dowiózł pasażerów do miejsca przeznaczenia. Jednak część z nich zapomina, że kultura zobowiązuje (zwłaszcza w takiej pracy). Część nie znaczy WSZYSCY!
Podobnie jest z pasażerami. W dobrym tonie leży, aby nie zawracać głowy kierowcy. Sprzedaż biletów jest jego dodatkowym zajęciem. Wiele osób to rozumie, ale część nie. Wiadomo, że zdarzają się sytuacje, gdy kiosk jest zamknięty, lub zabrakło biletów. Czasem także jesteśmy przekonani do ostatniej chwili, że owy bilet posiadamy, a tu jak na złość go nie ma. Zdarza się. Pozostaje tylko apelować do kierowców o wyrozumiałość dla "zapominalskich", a do pasażerów, żeby dołożyli wszelkich starań, aby nabyć bilet np. w kiosku. Jeśli problem będzie narastał, to cena biletu u kierowcy będzie dużo wyższa albo nie będzie ich tam wcale. Czy tego właśnie chcemy? Dobrze jest mieć taką "awaryjną" możliwość kupienia biletu, prawda?
coraz częściej rezygnują ze sprzedaży biletów. Obecnie dystrybucję biletów przejął ZTM i narzucił nowe reguły sprzedaży hurtowej. Właściciele kiosków i tak mają bardzo mały zysk ze sprzedaży biletów, a do tego ZTM wprowadził bzdurne zasady ich hurtowej dystrybucji.
Właśnie dlatego w kioskach biletów nie ma, bo kto chciałby mieć około 3zł na czysto ze sprzedania 100szt biletów?
Artykuł jak najbardziej słuszny, ale tytuł nieprawidłowy. Polecam materiał: http://www.mmlublin.pl/374043/2011/6/5/felieton-odkrywamy-tajemnice-miejskiej-komunikacji--czesc-i?category=magazyn
Zgadzam się z autorem bloga.Powinno być jak wcześniej: bilety u kierowcy dwa razy droższe. Było by po problemie.
Od września bilety jednoprzejazdowe u kierowcy mają być droższe: 1,40 i 2,80.
nie widzę w tym nic dziwnego... zbędne robienie sensacji... a kioski są co kilometr a przystanki co 500m, sprzedaż w autobusach to także część obrotu do sprzedaży, zwykły marketing i po co się jątrzyć nad czymś co jest normalną rzeczą w każdym cywilizowanym mieście ...
A jak często korzystasz z komunikacji miejskiej?
0 strona