To nic, że kierowca tego autobusu zajął niemal całą ścieżkę prowadzącą do przystanku. To nic, że ludzie przechodzili obok gęsiego, a chwilę przed zrobieniem zdjęć dwie idące kobiety, z których jedna pchała przed sobą wózek, musiały brzdąca z tego wózka wyjąć, aby przejść i przenieść dzieciaka i wózek osobno. Kierowca miał przecież przerwę techniczną. Ciekawa sprawa jest z tymi przerwami technicznymi. A jak ona wygląda? Otóż kierowca wygodnie sobie siedzi i pali papierosa rozkoszując się widokiem zza okna. Szczerze, to byłem przekonany, iż po przejechaniu kilkudziesięciu przystanków, kierowcę tak boli d..a, że woli sobie kości rozprostować, chociażby po to, aby zobaczyć stan techniczny pojazdu i czy jakaś gapa czegoś wartościowego przypadkiem nie zostawiła. A tu trefił się kierowca leniwiec, który przyrósł pewnie do siedzenia, albo do kierownicy…
Ps. Autobus ze zdjęcia był linii nr 6. Mała ciekawostka, kiedy te parę metrów przejechał na przystanek (po przerwie technicznej), zaraz po nim, w tym samym czasie przyjechał kolejny autobus, również linia 6…a 21 jak nie było, tak nie było, ale jak zajechało to nawet na dachu miejsca zabrakło :-) Oj biedne są te rybki zamykane w konserwach, oj biedne :-) Ale nie narzekam, było gorąco, strasznie gorąco, więc przynajmniej można było się do siebie poprzytulać :-)
Uwaga!!! Zastanów się przed umieszczeniem komentarza.
Nie mogę moderować, więc jakie SOBIE wystawisz komentarzem świadectwo zależy od twojej rozwagi.


Wóz #2243 jest wozem jednym z wozów zastępczych (mobilnych). Jego kierowca wyjeżdża za pojazdy, które są uszkodzone lub ulegają awarii. Autobus mobilny stoi sobie w danym punkcie miasta i czeka na zgłoszenie od dyspozytora o jakimś przerwanym kursie. W tym przypadku otrzymał zapewne informację o tym, że coś jest nie tak z autobusem na właściwej 6-tce i pojechał na Żeglarską, gdzie go zastąpił. Dlatego ten wóz nie był na linii, rozpoczął kurs dopiero po zastąpieniu właściwej 6-tki. Kierowca rzeczywiście, czekając na "zbawienie" siedzi i nic nie robi, no bo co ma robić... To po prostu kierowca mobilny.
Pozdrawiam. :)
gdyby kierowca w ogóle rzucił palenie.
Aha, mobilny. No to wiele tłumaczy, że stał na ścieżce dla pieszych, że przyjechał jednocześnie z szóstką niemobilną. No to rozumiem :-)
oczywiście nie usprawiedliwia to tego, że pan kierowca stanął na ścieżce dla pieszych. Pewnie nie chciał blokować pętli, która już jest (o zgrozo!) zbyt mała dla autobusów. Widzę w tle pogotowie techniczne, więc rozkładowa szóstka musiała ulec awarii. :)
kierowca miał przerwę techniczną,że ludzie przechodzili gęsiego...-wszystko to nic...najważniejsze to jest to,że przynajmniej tak do końca nie narzekasz -i jednak coś Ci się spodobało w trakcie tej wycieczki...:-):-)
A tak na serio -to zastanów się co kierowcę to obchodzi jak ludzie dotrą na przystanek-czy ścieżką,czy ulicą-jemu jest to obojętne...
uwierz mi na słowo, dwie szóstki, mobilna i niemobilna przyjechały jednocześnie. A co do mobilnych autobusów, to o takich nie wiedziałem. I znowu czegoś się od Ciebie nauczyłem :-)
Oczywiście, kobiety mogły z wózkiem przejechać ulicą, jednak jest to bardzo niebezpieczne miejsce, tuż za autobusem jest zakręt.
Ale ja nie mam nic przeciwko paleniu kierowcy...bo sam palę jak smok....
to tam powinna być pętla z prawdziwego zdarzenia i już!
nawet przez myśl mi nie przeszło,aby kobiety z wózkiem jechały ulicą-wiadomo,że to niebezpieczne...
Moje stwierdzenie było tylko luźną sugestią,gdyż w rzeczywistości tak jest-co go to obchodzi jak Ty idziesz,jedziesz itd.
wierzę, że przyjechały jednocześnie. Schemat jest taki: kierowca niemobilnej szóstki miał problem na trasie z autobusem, ale mógł jechać, (np. drobna usterka drzwi czy niedziałające światła) powiadomił dyspozytora i dyspozytor zawiadomił kierowcę mobilnego, który stał sobie gdzieś na mieście i wyruszył "na ratunek". Umowa była taka, że zastąpi wóz planowy na Żeglarskiej. No i traf chciał, że wozy przyjechały równocześnie. :) A czasami takie jechanie z awarią jest nieciekawe. Jeden mądry kierowca w zimie jechał na hamulcu, bo drzwi nie chciały się domknąć. Po jakichś dwóch kilometrach zgłosiłem kierowcy, że coś mi się dymi spod siedzenia (siedziałem siedzeniu na kole). Okazało się, że po prostu palą się hamulce. To było pewne, że do tego dojdzie, ale Panu Kierującemu nie chciało się nawet wyjść z kabiny, żeby zobaczyć, czemu te drzwi się nie domykają. To tak ad hoc. :P
Twój komentarz utwierdził mnie w przekonaniu, że nie jesteś kierowcą MPK :-)
A myślałeś, że jestem? :) Ani MPK, ani AKLu, ani Meteoru, ani IREXu. Nie jestem.
Może nie do końca kierowcą, ale miałem podejrzenia, że startowałeś w konkursie na nowego prezesa MPK :-) Żartuję oczywiście, ale gdyby miał takiego doradcę specjalistę jak Ty, pewnie żyłoby się nam lepiej z naszą kochaną komunikacją miejską :-)
Nie, Bartku. Nie startowałem. Nie spełniłbym 90% wymagań. :)
założę się, że jednak swoje trzy grosze dokładasz i interweniujesz w ZTM itd. jak zauważysz jakieś nieprawidłowości. Nurtuje mnie jedno pytanie, na które nie odpowiadaj, skąd taka wiedza o komunikacji? Ale wakacje się kończą, jesień przed nami, więc pewnie jakieś spotkanie MMkowiczów się odbędzie (prawda Jurciu?), to wtedy jak będziesz chciał wyjawisz swoją tajemnicę. Ja bardzo jestem ciekaw zasobów informacji, jakie posiadasz :-)
no nie jestem żadnym tajnym współpracownikiem jakichś służb (cokolwiek to znaczy). :) Każdy się czymś i interesuje, posiada jakieś hobby i tak po kroczku, po kroczku zdobywa na dany temat wiedzę, pewnie z ciekawości. To naprawdę nic szczególnego, przynajmniej tak uważam. ;)
się "czepiacie"... Po pierwsze: prowadzące wózek panie trochę pogimnastykowały się, po drugie - maluch miał atrakcję (zakładam, że znudziło mu się już w wózku), po trzecie - ludzie, idący gęsiego, zobaczyli jak to fajnie się chodzi w ten sposób, po czwarte - kierowca trochę odpoczął (on nie jest do oglądania przecież stanu technicznego pojazdu, ani do zbierania zapomnianych przez gapy rzeczy), po piąte - Bartek miał okazję poprzytulać się (ciekawe do kogo :) w zatłoczonym wozie, po szóste - miał też tema na bloga... Popatrzcie więc ile było zadowolonych osób i to wszystko dzięki... papieroskowi :))
A mówią, że palenie (podobno) szkodzi, ale za to jak łagodzi ono obyczaje...:))
PS. To wszystko są oczywiście żarty :)
gdybym Cię nie znał to bym "focha" strzelił :-)
A tak reasumując, dobrze, że w ogóle coś nad ten zalew jeździ :-) I dobrze, że ten zbiornik mamy :-)
jesteś w błędzie i naprawdę sę nie doceniasz. jak dla mnie jesteś ZTMsowską Wyrocznią :-)
Prawda Koleżanki i Koledzy?
0 strona