*

Wola życia

Dodane 2012-02-02 21.33, komentarzy 12 - dodaj komentarz Miejsce: Lublin Tagi: wola życia

Pod koniec lat 40. ubiegłego stulecia współczesny dramaturg hiszpański Alejandro Casona opublikował sztukę zatytułowaną "Drzewa umierają stojąc". Tytuł prosty w swej formie językowej, ale jakże głęboka jest zawarta w nim myśl.

Jednakże nie o filozoficzne dywagacje rozchodzi mi się, a o bezpośredni sens słów. A właściwie o ich zaprzeczenie.

Popatrzcie na drzewo, które uwieczniłem na fotografiach. Powinno już dawno umrzeć, uschnąć, gdyż na tym podłożu, czyli na skale, nie miało prawa przeżyć. Ale jednak tak wielka wola życia sprawiła, że korzenie w poszukiwaniu wody i soli mineralnych spełzać zaczęły po litej prawie skale i znalazły w końcu życiodajne podłoże. A w nim znalazły życie!

zgłoś nadużycie
Komentarze
Gospodyni Gospodyni
Lesiu drogi Dodane

U mnie w lysie kupa takich drzyw. Przyjeżdżoj. Birz aparat i dawoj na wiś. Bedziesz mioł łokazyje wiency fotografiji pyknunć.

gość gość
czyli te nie umierały stojąc, Dodane

bo drzewa stojąc usychają, umierają ze starości.
A gwoli ścisłości to w owej sztuce nie chodziło o drzewa ale w dużym skrócie o starą kobietę, która żyjąc w sielankowej pseudorzeczywistości przeżywa najstraszniejsze w życiu rozczarowanie w rodzinie. Skoro przywołałeś sztukę Casona warto było dwa słowa o tej alegorii.

Leszek Mikrut Leszek Mikrut
Gościu, czy Ty i Tobie Dodane

podobni naprawdę nie umiecie czytać ze zrozumieniem? Gdzież ja napisałem, że u Casony (jednak należy odmieniać to nazwisko po polsku!) chodziło tylko o drzewa? Gdzie? Wręcz przeciwnie, zaraz w drugim zdaniu napomknąłem o GŁĘBOKIEJ myśli zawartej w tytule. Nie zauważyłeś, Gościu? A wpis mój miał być krótki, więc przywoływać i spłycając wymowę dzieła - nie było sensu. Niezapomniana kreacja p. Mieczysławy Ćwiklińskiej godna jest (jak i sama postać z dramatu) odrębnego wpisu. Gdybym to uczynił, co sugerujesz, ktoś znów mógłby mieć żal właśnie o to. Przykro, że zarzuciłeś mi tak oczywistą rzecz, że posądziłeś mnie o taką niekompetencję literaturoznawczą. Kompozycja, pamiętaj, należy do autora.

PS. A drzewa, gdy usychają, to nie tylko ze starości, jak stwierdziłeś, ale też z nadmiaru wody...

:P :P
z nadmiaru wody się gnije a nie usycha Dodane

.

Leszek Mikrut Leszek Mikrut
@:P Dodane

Zalecam wizytę na podmokłych terenach, spojrzenie w górę na korony drzew, a nie tylko pod nogi, a następnie zrewidowanie swych stereotypowych poglądów. Bo nie wszystko jest takie jak nam się wydaje...:)

fenix fenix
@LM Dodane

Odnośnie do zdania: "Jednakże nie o filozoficzne dywagacje rozchodzi mi się..."
http://portalwiedzy.onet.pl/140116,,,,chodzi_o_to_rozchodzi_sie_o_to,haslo.html
;-);-);-)

:-OD :-OD
:-D fenix Dodane

"rozchodzi mi się" ło to , takie naleciałości wsiowe, nawet na wsi już się tak nie mówi no chyba, że mmkowa gospodyni hahaha

fox fox
rozchodzi się przecież Dodane

o niekompetencję gramatykoznawczą , nie czepiaj się fenix

Leszek Mikrut Leszek Mikrut
Drogi Fenix'ie (lub: Drogi fenix)! :) Dodane

Masz rację, ale... pozornie. Wiem, powiesz, że nie chcę przyjąć do wiadomości potknięcia językowego lub nawet błędu. Dlatego piszę: "masz rację". Dodaję jednak "pozornie", gdyż jest druga strona medalu. A o brak informacji na ten właśnie temat Ciebie bym nie podejrzewał. Ciebie - jako filologa.

No bo, też pewnie filolog (gość) wytknął mi powyżej brak nawiązania do zasadniczej myśli w dramacie Casony, ale gdy wytłumaczyłem moje stanowisko, to już nie odezwał się. Może w milczeniu skonsumował moją rację... Kto wie...

A choć Ty użyłeś trzykrotnego uśmieszku, to jednak jakoś czuję, iż w nieco innej jednak konwencji utrzymałeś swój komentarz. Jako filolog wiesz przecież, że różne są style i konwencje językowe, że dużo zależy od indywidualizmu nadawcy komunikatu. Pewnie, że błędów nie wolno popełniać, ale czasem piszemy tak, a nie inaczej z konkretnym zamiarem.

Mój styl wypowiedzi cechuje stosowanie wielu inwersji. Niejednokrotnie już to wypominano mi tutaj, na tym portalu. Teraz chyba już przyzwyczajono się do tego. A odnośnie "rozchodzi mi się", to zobacz, że w tym samym zdaniu użyłem rzeczownika "dywagacje", co w połączeniu ze sporną formą "rozchodzi mi się" miało właśnie zwrócić uwagę odbiorcy na problem.

I zwróciło, ale, niestety, nie tak jak trzeba. Przynajmniej w Twoim wypadku. Pozwól, że w celu udokumentowania mojego punktu widzenia (nie napisałem: racji) posłużę się dwoma cytatami:

"Trzeba jednak również zwrócić uwagę, że używanie takich zwrotów (w mowie i w piśmie) często jest świadomym zabiegiem i żartem językowym. Zwłaszcza internauci chętnie sięgają po tego typu, z pozoru błędne, a niekiedy dość groteskowe konstrukcje: Właśnie o to mi się rozchodzi (zamiast o to mi chodzi)";

I jeszcze jeden cytat z tegoż (nie: tego samego) źródła:

"Kłopot w tym, że używanie tego typu słów czy wyrażeń może okazać się niebezpieczną pułapką, bo nikt nie zagwarantuje, że taki zwrot zostanie przez innych zrozumiany właściwie (czyli jako żart). Przez mniej świadomych użytkowników języka polskiego mogą one zostać uznane za poprawne i później w takiej formie przez nich propagowane".

To chyba tyle gwoli (a nie: w sprawie) wyjaśnienia. Poniżej podaję źródło, którym posłużyłem się (podobnie jak i Ty), aby zaprezentować Ci (no i innym, którzy poszli w Twoje ślady) moje stanowisko:

http://castorthe.w.interii.pl/polszczyzna/polszczyzna_IV.htm#rozchodzicsie

Fenix, pozdrawiam Cię i do zobaczenia jutro na PD :)

fenix fenix
Leszku, Dodane

twój jakże głęboki wywód nie może pozostać bez mojej odpowiedzi, byłoby to nieuczciwe. Twoje uzasadnienie przyjąłem, muszę więc w POŁOWIE przyznać Ci rację. Nie zmienia to jednak faktu, że przeciętny czytelnik, a za takiego się uważam, mógł mieć pewne wątpliwości. Purystą nie jestem, a nawet nie śmiałbym się za niego uważać, gdyż sam popełniam błędny, bo polski język trudnym być. Przekonany jestem, że nawet Miodek popełnia mniejsze, czy większe usterki językowe. Sam mam zwyczaj, że jeśli pewne sformułowania używam w przenośni, dwuznacznie, czy też humorystycznie, stawiam je w cudzysłowie, w ten oto sposób unikam zarzutów.
Ps. Pamiętaj, że "odnośnie" zawsze wymaga przyimka "do". Patrz swój komentarz akapit nr 4.;-);-);-)

Leszek Mikrut Leszek Mikrut
Teraz, Fenix'ie, Dodane

bardziej mnie już przekonałeś. I przyznaję, że rzeczywiście przeciętny czytelnik może tak właśnie odebrać moje słowa (choć nie są one w istocie swej błędnie użyte). Zgadzam się też z Twoją opinią o trudności naszego pięknego języka. Ostatnio na seminarium dla wykładowców języka rosyjskiego w Moskwie dowiedziałem się, że stosuje się obecnie nową czterostopniową klasyfikację języków ze względu na ich trudność (z punktu widzenia Europejczyka). Do IV grupy - najtrudniejszej - należą języki posługujące się ideogramami, np. koreański, tajski, chiński, ale również ormiański, gruziński. Nasza polszczyzna plasuje się w III grupie. Trudna więc też jest niewątpliwie. A w I - najłatwiejszej (teoretycznie, oczywiście) jest, np. język włoski...
Na drugi raz więc, zgodnie z Twoją radą, więcej będę stosował znaczki: " " " " (cudzysłów) :))

A - "odnośnie" - to, jak wiesz, rusycyzm - przywara zawodowa, w moim przypadku. Interferencja jest tak duża, że ani się spostrzeżesz, jak coś przytrafi się... Masz rację i dzięki za uczulenie mnie.

Choć nie byłbym sobą, gdybym i tu nie zacytował Ci czegoś:

"Konstrukcję "odnośnie czegoś" – krytykowano od dawna jako zapożyczenie składniowe z rosyjskiego. Radzono zastępować ją przez "odnośnie do czegoś". Ostatnio ta krytyka zależała, głównie ze względu na znaczne rozpowszechnienie konstrukcji ocenianej jako niepoprawna. W tej sytuacji można iść za zwyczajem językowym jako „ostatecznym prawodawcą”, ale można też bronić tradycji, twierdząc – jak niektórzy językoznawcy – że „błąd wielokrotnie powtórzony nie przestaje być błędem”. (...) W niektórych słownikach odnośnie (bez do) już zresztą zostało uwzględnione jako pełnoprawny element polszczyzny.
Poprawne czy nie, jest często odnośnie, a także odnośnie do nadużywane. Istnieją inne zwroty, których można używać w zamian, np. w związku z czymś, w stosunku do czegoś, jeśli chodzi o coś. Nie zapominajmy o nich — Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski"
http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11855

:)))

fenix fenix
Leszku, Dodane

Skoro to rusycyzm, więc muszę Ci wybaczyć. Pamiętam jednak z czasów studiów, że właśnie na owo "odnośnie do" przeczulony był jeden z doktorów. I tak mi już zostało. Jednak kalek językowych nie jest tak łatwo się pozbyć;-);-);-0

Dodaj swój komentarz:

Leszek Mikrut

Leszek Mikrut

3 Miejsce w rankingu

Urodziłem się w Lublinie w 1958 r. , rodzice moi - Aleksandra i Franciszek (absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, nauczyciele) wpoili swemu synowi zamiłowanie do nauki, kultury i pracy. W wieku 6 lat rozpocząłem edukację w Szkole Podstawowej Nr 18 w Lublinie, a następnie ukończyłem I Liceum Ogólnokształcące im. St. Staszica w Lublinie (1976 r.) w klasie o profilu ogólnym. Dyplom z wyróżnieniem (indywidualny tok studiów) uzyskałem jako absolwent - magister filologii rosyjskiej UMCS w Lublinie (1979 r.). Na tej Uczelni uzyskałem też tytuł doktora nauk humanistycznych (1988 r.) za pracę "Wczesna twórczość Grzegorza Danilewskiego" (promotor: prof. dr hab. Józef Borsukiewicz) po odbyciu kilku krajowych (Warszawa, Kraków) i zagranicznych (Moskwa, Sankt Petersburg, Lwów) staży naukowych. Ukończyłem też Podyplomowe Studia Pedagogicznego Kształcenia Młodych Pracowników Nauki (1980 r.). Od 1979 r. do chwili obecnej zatrudniony byłem najpierw jako asystent, starszy asystent i adiunkt w Zakładzie Literatury Rosyjskiej Instytutu Filologii Rosyjskiej i Słowiańskiej, obecnie zaś pracuję w charakterze starszego wykładowcy w Pracowni Glottodydaktyki Języków Słowiańskich Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Jestem członkiem Rady Naukowej Instytutu Filologii Słowiańskiej, byłem członkiem Komisji ds. Projektów Badawczych i Współpracy z Zagranicą, jestem sekretarzem Komisji Regulaminowej Rady Naukowej IFS UMCS. Opiekowałem się polską młodzieżą akademicką w Moskwie (1983-1984). Obecnie opiekuję się praktykami zawodowymi studentów filologii rosyjskiej i slawistyki UMCS. Jestem współzałożycielem specjalizacji tłumaczeniowej na filologii rosyjskiej i ukraińskiej UMCS oraz specjalizacji turystyczno-kulturowej na slawistyce UMCS. Brałem dotychczas udział w wielu (ponad 45 krajowych i międzynarodowych) konferencjach i sympozjach naukowych, jestem autorem ponad 70 artykułów naukowych, ponad 400 popularnonaukowych i popularnych, prawie 50 publikowanych tłumaczeń tekstów fachowych i artystycznych (m.in. przetłumaczyłem na język rosyjski "Hioba" Karola Wojtyły, "Ślub" Witolda Gombrowicza), ponad 3200 pisemnych i ustnych tłumaczeń przysięgłych. Prowadzę zajęcia (wykłady, konwersatoria, ćwiczenia) ze studentami na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej (Wydział Humanistyczny) oraz w Kolegium Licencjackim UMCS w Białej Podlaskiej - filologia rosyjska, ukraińska, białoruska, rosjoznawstwo, kulturoznawstwo, slawistyka, lingwistyka stosowana - z historii literatury rosyjskiej, wiedzy o Rosji współczesnej, transformacji społeczno-ustrojowych i ekonomicznych w Federacji Rosyjskiej, różnych aspektów praktycznej nauki języka rosyjskiego, techniki i organizacji pracy tłumacza, krytyki przekładu, praktycznego tłumaczenia, komunikacji w biznesie, tłumaczenia w biznesie, turystyki wyjazdowej z Polski, turystyki przyjazdowej do Polski, techniki obsługi ruchu turystycznego. Od wielu lat jest pilotem wycieczek, kierownikiem i wychowawcą na letnich i zimowych obozach młodzieżowych oraz koloniach, a także tłumaczem przysięgłym języka rosyjskiego i ukraińskiego; zajmuję się tłumaczeniami ustnymi (konsekutywnymi i symultanicznymi, szeptanymi) oraz pisemnymi (tematyka prawna, prawnicza, ekonomiczna, medyczna, finansowa, techniczna), jako wykładowca prowadzę kursy pilotów wycieczek (jestem współautorem obowiązującego z pewnymi zmianami do dzisiejszego dnia ramowego programu szkolenia pilotów wycieczek); żona - Elżbieta - absolwentka historii UMCS (nauczycielka w jednym z lubelskich przedszkoli), dzieci: Arkadiusz magister lingwistyki stosowanej UMCS oraz Aneta (uczennica Gimnazjum nr 18 w Lublinie). Zostałem odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej (2006), Złotym Medalem za Wieloletnią Służbę (2009), wyróżniany byłem nagrodami za wyróżniającą się pracę i nagrodami jubileuszowymi przez Jego Magnificencji Rektora UMCS, pełniłem funkcję prezesa jednej z lubelskich spółdzielni mieszkaniowych. Mój biogram znajduje się w prestiżowych publikacjach: "Who is Who in the World, "Who is Who w Polsce". Niejednokrotnie opiekowałem się grupami studentów zagranicznych odbywających praktyki na UMCS, współpracuję (głównie jako tłumacz) z władzami Rektorskimi UMCS, z władzami Wydziału Humanistycznego, Ekonomicznego, Prawa i Administracji, Pedagogiki i Psychologii, Biologii i Nauk o Ziemi, Matematyki, Fizyki i Informatyki, Artystycznego UMCS. Działam na rzecz środowiska akademickiego i szeroko rozumianej społeczności Lublina, Jestem członkiem Lubelskiego Towarzystwa Naukowego, Komisji dla Pilotów Wycieczek i Komisji Językowej dla Pilotów Wycieczek (język rosyjski) Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Współpracuję z wieloma biurami turystycznymi, jako tłumacz i realioznawca - z Lubelskim Centrum Kultury, Teatrem Dramatycznym im. J. Osterwy w Lublinie, licznymi krajowymi biurami tłumaczeń oraz z różnymi firmami i instytucjami w kraju i za granicą. Moje zamiłowania to: literatura, podróże, opieka nad młodzieżą, edukacja, sport, zagadnienia polityczno-społeczno-ekonomiczne; znak zodiakalny - Koziorożec; związany jestem więzami rodzinnymi z Podkarpaciem i Małopolską. Kontakt: 20-067 Lublin, ul. Przy Stawie 4/38, tel./fax +48 81 7412491, +48 601-388222; www.tlumacz-przysiegly.biz

1917060