Teatralny Photo Day
W tę bardzo mroźną sobotę, gdy samochody odmawiały posłuszeństwa i ostatki śniegu zgrzytały pod nogami przy minus 18 stopniach pana Celsjusza, grupka fascynatów fotografii z MM Lublin, z zawsze obecną na takich imprezach panią redaktor Martą Ćwik na czele, pojawiła się w podwojach jednego z najstarszych budynków teatralnych w kraju.
Dyrekcja Teatru im. Juliusza Osterwy zafundowała nam wielką frajdę, wyrażając zgodę na prośbę Redakcji naszej MM-ki, dotyczącą zorganizowania kolejnego, bo już 11 Photo Day'a, w tym tak elektryzującym uwagę miejscu. Zobaczyliśmy wszystkie godne uwagi pomieszczenia od sali widowiskowej poczynając, przez poczekalnię dla aktorów, garderobę, szatnię, foyer, teatralne korytarze, a na sali koncertowej po byłej Filharmonii Lubelskiej kończąc. Byliśmy na scenie, przechodziliśmy koło zapadni, widzieliśmy maszynownię i różne inne zakamarki pomieszczeń lubelskiej Melpomeny.
Niestety, nie było naszej 20-tki w komplecie. Różne inne sprawy przeszkodziły niektórym w dotarciu. A warto było przyjść. Bo tu na co dzień, poza reprezentacyjnymi pomieszczeniami, wejście jest zupełnie niemożliwe.
Ja, jak zwykle zająłem się "podglądaniem" fotografujących. Jedni zupełnie nie zwracali na mnie uwagi (i dobrze!), inni natomiast, powodowani skromnością zapewne, unikali mego wzroku. Ale i tak obiektyw łapał ich tu i ówdzie.
Prezentuję Wam zatem moją fotogalerię, ale absolutnie nie do konkursu! Popatrzcie z przymrużeniem oka na moje poczynania, uśmiechnijcie się. Jeśli ktoś uzna, że nie powinien znaleźć się w tym miejscu, proszę o kontakt, a zdjęcie usunę.
PS. Marto, bardzo Ci dziękujemy, że właśnie dziś, właśnie Ty przyszłaś tu z nami, że byłaś, nagrywałaś, pstrykałaś...:)
Redakcjo, dziękujemy za kolejną uroczą imprezę fotograficzną. Ale pora już myśleć o następnej...

-
-
zgłoś nadużycie
3
Miejsce w rankingu
Urodziłem się w Lublinie w 1958 r. , rodzice moi - Aleksandra i Franciszek (absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, nauczyciele) wpoili swemu synowi zamiłowanie do nauki, kultury i pracy.
W wieku 6 lat rozpocząłem edukację w Szkole Podstawowej Nr 18 w Lublinie, a następnie ukończyłem I Liceum Ogólnokształcące im. St. Staszica w Lublinie (1976 r.) w klasie o profilu ogólnym. Dyplom z wyróżnieniem (indywidualny tok studiów) uzyskałem jako absolwent - magister filologii rosyjskiej UMCS w Lublinie (1979 r.). Na tej Uczelni uzyskałem też tytuł doktora nauk humanistycznych (1988 r.) za pracę "Wczesna twórczość Grzegorza Danilewskiego" (promotor: prof. dr hab. Józef Borsukiewicz) po odbyciu kilku krajowych (Warszawa, Kraków) i zagranicznych (Moskwa, Sankt Petersburg, Lwów) staży naukowych. Ukończyłem też Podyplomowe Studia Pedagogicznego Kształcenia Młodych Pracowników Nauki (1980 r.).
Od 1979 r. do chwili obecnej zatrudniony byłem najpierw jako asystent, starszy asystent i adiunkt w Zakładzie Literatury Rosyjskiej Instytutu Filologii Rosyjskiej i Słowiańskiej, obecnie zaś pracuję w charakterze starszego wykładowcy w Pracowni Glottodydaktyki Języków Słowiańskich Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Jestem członkiem Rady Naukowej Instytutu Filologii Słowiańskiej, byłem członkiem Komisji ds. Projektów Badawczych i Współpracy z Zagranicą, jestem sekretarzem Komisji Regulaminowej Rady Naukowej IFS UMCS. Opiekowałem się polską młodzieżą akademicką w Moskwie (1983-1984). Obecnie opiekuję się praktykami zawodowymi studentów filologii rosyjskiej i slawistyki UMCS. Jestem współzałożycielem specjalizacji tłumaczeniowej na filologii rosyjskiej i ukraińskiej UMCS oraz specjalizacji turystyczno-kulturowej na slawistyce UMCS. Brałem dotychczas udział w wielu (ponad 45 krajowych i międzynarodowych) konferencjach i sympozjach naukowych, jestem autorem ponad 70 artykułów naukowych, ponad 400 popularnonaukowych i popularnych, prawie 50 publikowanych tłumaczeń tekstów fachowych i artystycznych (m.in. przetłumaczyłem na język rosyjski "Hioba" Karola Wojtyły, "Ślub" Witolda Gombrowicza), ponad 3200 pisemnych i ustnych tłumaczeń przysięgłych.
Prowadzę zajęcia (wykłady, konwersatoria, ćwiczenia) ze studentami na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej (Wydział Humanistyczny) oraz w Kolegium Licencjackim UMCS w Białej Podlaskiej - filologia rosyjska, ukraińska, białoruska, rosjoznawstwo, kulturoznawstwo, slawistyka, lingwistyka stosowana - z historii literatury rosyjskiej, wiedzy o Rosji współczesnej, transformacji społeczno-ustrojowych i ekonomicznych w Federacji Rosyjskiej, różnych aspektów praktycznej nauki języka rosyjskiego, techniki i organizacji pracy tłumacza, krytyki przekładu, praktycznego tłumaczenia, komunikacji w biznesie, tłumaczenia w biznesie, turystyki wyjazdowej z Polski, turystyki przyjazdowej do Polski, techniki obsługi ruchu turystycznego.
Od wielu lat jest pilotem wycieczek, kierownikiem i wychowawcą na letnich i zimowych obozach młodzieżowych oraz koloniach, a także tłumaczem przysięgłym języka rosyjskiego i ukraińskiego; zajmuję się tłumaczeniami ustnymi (konsekutywnymi i symultanicznymi, szeptanymi) oraz pisemnymi (tematyka prawna, prawnicza, ekonomiczna, medyczna, finansowa, techniczna), jako wykładowca prowadzę kursy pilotów wycieczek (jestem współautorem obowiązującego z pewnymi zmianami do dzisiejszego dnia ramowego programu szkolenia pilotów wycieczek); żona - Elżbieta - absolwentka historii UMCS (nauczycielka w jednym z lubelskich przedszkoli), dzieci: Arkadiusz magister lingwistyki stosowanej UMCS oraz Aneta (uczennica Gimnazjum nr 18 w Lublinie).
Zostałem odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej (2006), Złotym Medalem za Wieloletnią Służbę (2009), wyróżniany byłem nagrodami za wyróżniającą się pracę i nagrodami jubileuszowymi przez Jego Magnificencji Rektora UMCS, pełniłem funkcję prezesa jednej z lubelskich spółdzielni mieszkaniowych. Mój biogram znajduje się w prestiżowych publikacjach: "Who is Who in the World, "Who is Who w Polsce". Niejednokrotnie opiekowałem się grupami studentów zagranicznych odbywających praktyki na UMCS, współpracuję (głównie jako tłumacz) z władzami Rektorskimi UMCS, z władzami Wydziału Humanistycznego, Ekonomicznego, Prawa i Administracji, Pedagogiki i Psychologii, Biologii i Nauk o Ziemi, Matematyki, Fizyki i Informatyki, Artystycznego UMCS.
Działam na rzecz środowiska akademickiego i szeroko rozumianej społeczności Lublina, Jestem członkiem Lubelskiego Towarzystwa Naukowego, Komisji dla Pilotów Wycieczek i Komisji Językowej dla Pilotów Wycieczek (język rosyjski) Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Współpracuję z wieloma biurami turystycznymi, jako tłumacz i realioznawca - z Lubelskim Centrum Kultury, Teatrem Dramatycznym im. J. Osterwy w Lublinie, licznymi krajowymi biurami tłumaczeń oraz z różnymi firmami i instytucjami w kraju i za granicą.
Moje zamiłowania to: literatura, podróże, opieka nad młodzieżą, edukacja, sport, zagadnienia polityczno-społeczno-ekonomiczne; znak zodiakalny - Koziorożec; związany jestem więzami rodzinnymi z Podkarpaciem i Małopolską. Kontakt: 20-067 Lublin, ul. Przy Stawie 4/38, tel./fax +48 81 7412491, +48 601-388222; www.tlumacz-przysiegly.biz
1917060
Wielko szkuda żem nie wiedziała że nie bedzie wszytkich. Przecie bym sie jako wkrenciła i przyjechała. cyknoł byś mi kilka fotek to bym sie na wsi pochwoliła jako to światuwo jezdem. A jakby sie ludziska dowiedziały, żem samemu dokturowi pozowała, toby dopiro miały co godać. Musze konieczni sie dostać na ten nastympny fotodej.
Matko tsza było mnie raniuśko łobudzić to bym Cie naszom traktorem pod sam tyn fotodyj zawjozł.
że ci co zrezygnowali, nie powiadomili wcześniej Redakcji. Chętnych było sporo i nie mogli skorzystać z ciekawego Photo Day.
ale również ciekawe.
... mogłeś oszczędzić mojej łysiny, na szczęście nie widuję się z tyłu :)
A gdzie być ty ło piunty wstoł coby mnie zawiść tum maszynom do teatra. Lyń żęś i tyle, jesceś tych morgow nie zaoroł. Ale i tak mamcia je z ciebie dumno. Zmiń tyn ławatar na swe zdijncie, a niech wiedzo na MM jekeś do mamusi pudobny. A ciungnikiem sie już nie chwol, bo ci wiency nic nie kupie.
Jesce jedno sprawa do cie. Tyle ześ piknych zdjienć narubił, ale ło swym autoportrycie zapumniołeś. Gapa z ciebie.:)
w pewnym stosownym wieku, w jakim obydwaj jesteśmy, włoski już nie trzymają się główek... Nie martw się :) Ja mam już poza sobą wydawanie pieniążków na szampony :))
A poza tym, jak mawiał klasyk: "Czy widziałeś kiedykolwiek łyse barany...?" :)))
za krótką mam rękę, aby strzelać sobie "autofotki". Ale przecież zobaczyć mnie możesz gdzie indziej, na narzekaj! A co ja mam powiedzieć o Tobie? Już nie mogę doczekać się kolejnego takiego fotodeja, aby poznać Cię osobiście i uwiecznić :)
Gdybyś ty wiedzioł jak jo sie doczykać ni moge, coby cie na żywca mogła zoboczyć. Bede czekać na nastympny fotodej. Jo tyz mom aparat, wnuki mi klisze ładuje na 36 zdjenć, ale ty ześ ponod dziewindziesiąt futek strzelił, to se bede musiała ze trzy kupić, nie?