3
Miejsce w rankingu
Urodziłem się w Lublinie w 1958 r. , rodzice moi - Aleksandra i Franciszek (absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, nauczyciele) wpoili swemu synowi zamiłowanie do nauki, kultury i pracy.
W wieku 6 lat rozpocząłem edukację w Szkole Podstawowej Nr 18 w Lublinie, a następnie ukończyłem I Liceum Ogólnokształcące im. St. Staszica w Lublinie (1976 r.) w klasie o profilu ogólnym. Dyplom z wyróżnieniem (indywidualny tok studiów) uzyskałem jako absolwent - magister filologii rosyjskiej UMCS w Lublinie (1979 r.). Na tej Uczelni uzyskałem też tytuł doktora nauk humanistycznych (1988 r.) za pracę "Wczesna twórczość Grzegorza Danilewskiego" (promotor: prof. dr hab. Józef Borsukiewicz) po odbyciu kilku krajowych (Warszawa, Kraków) i zagranicznych (Moskwa, Sankt Petersburg, Lwów) staży naukowych. Ukończyłem też Podyplomowe Studia Pedagogicznego Kształcenia Młodych Pracowników Nauki (1980 r.).
Od 1979 r. do chwili obecnej zatrudniony byłem najpierw jako asystent, starszy asystent i adiunkt w Zakładzie Literatury Rosyjskiej Instytutu Filologii Rosyjskiej i Słowiańskiej, obecnie zaś pracuję w charakterze starszego wykładowcy w Pracowni Glottodydaktyki Języków Słowiańskich Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Jestem członkiem Rady Naukowej Instytutu Filologii Słowiańskiej, byłem członkiem Komisji ds. Projektów Badawczych i Współpracy z Zagranicą, jestem sekretarzem Komisji Regulaminowej Rady Naukowej IFS UMCS. Opiekowałem się polską młodzieżą akademicką w Moskwie (1983-1984). Obecnie opiekuję się praktykami zawodowymi studentów filologii rosyjskiej i slawistyki UMCS. Jestem współzałożycielem specjalizacji tłumaczeniowej na filologii rosyjskiej i ukraińskiej UMCS oraz specjalizacji turystyczno-kulturowej na slawistyce UMCS. Brałem dotychczas udział w wielu (ponad 45 krajowych i międzynarodowych) konferencjach i sympozjach naukowych, jestem autorem ponad 70 artykułów naukowych, ponad 400 popularnonaukowych i popularnych, prawie 50 publikowanych tłumaczeń tekstów fachowych i artystycznych (m.in. przetłumaczyłem na język rosyjski "Hioba" Karola Wojtyły, "Ślub" Witolda Gombrowicza), ponad 3200 pisemnych i ustnych tłumaczeń przysięgłych.
Prowadzę zajęcia (wykłady, konwersatoria, ćwiczenia) ze studentami na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej (Wydział Humanistyczny) oraz w Kolegium Licencjackim UMCS w Białej Podlaskiej - filologia rosyjska, ukraińska, białoruska, rosjoznawstwo, kulturoznawstwo, slawistyka, lingwistyka stosowana - z historii literatury rosyjskiej, wiedzy o Rosji współczesnej, transformacji społeczno-ustrojowych i ekonomicznych w Federacji Rosyjskiej, różnych aspektów praktycznej nauki języka rosyjskiego, techniki i organizacji pracy tłumacza, krytyki przekładu, praktycznego tłumaczenia, komunikacji w biznesie, tłumaczenia w biznesie, turystyki wyjazdowej z Polski, turystyki przyjazdowej do Polski, techniki obsługi ruchu turystycznego.
Od wielu lat jest pilotem wycieczek, kierownikiem i wychowawcą na letnich i zimowych obozach młodzieżowych oraz koloniach, a także tłumaczem przysięgłym języka rosyjskiego i ukraińskiego; zajmuję się tłumaczeniami ustnymi (konsekutywnymi i symultanicznymi, szeptanymi) oraz pisemnymi (tematyka prawna, prawnicza, ekonomiczna, medyczna, finansowa, techniczna), jako wykładowca prowadzę kursy pilotów wycieczek (jestem współautorem obowiązującego z pewnymi zmianami do dzisiejszego dnia ramowego programu szkolenia pilotów wycieczek); żona - Elżbieta - absolwentka historii UMCS (nauczycielka w jednym z lubelskich przedszkoli), dzieci: Arkadiusz magister lingwistyki stosowanej UMCS oraz Aneta (uczennica Gimnazjum nr 18 w Lublinie).
Zostałem odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej (2006), Złotym Medalem za Wieloletnią Służbę (2009), wyróżniany byłem nagrodami za wyróżniającą się pracę i nagrodami jubileuszowymi przez Jego Magnificencji Rektora UMCS, pełniłem funkcję prezesa jednej z lubelskich spółdzielni mieszkaniowych. Mój biogram znajduje się w prestiżowych publikacjach: "Who is Who in the World, "Who is Who w Polsce". Niejednokrotnie opiekowałem się grupami studentów zagranicznych odbywających praktyki na UMCS, współpracuję (głównie jako tłumacz) z władzami Rektorskimi UMCS, z władzami Wydziału Humanistycznego, Ekonomicznego, Prawa i Administracji, Pedagogiki i Psychologii, Biologii i Nauk o Ziemi, Matematyki, Fizyki i Informatyki, Artystycznego UMCS.
Działam na rzecz środowiska akademickiego i szeroko rozumianej społeczności Lublina, Jestem członkiem Lubelskiego Towarzystwa Naukowego, Komisji dla Pilotów Wycieczek i Komisji Językowej dla Pilotów Wycieczek (język rosyjski) Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Współpracuję z wieloma biurami turystycznymi, jako tłumacz i realioznawca - z Lubelskim Centrum Kultury, Teatrem Dramatycznym im. J. Osterwy w Lublinie, licznymi krajowymi biurami tłumaczeń oraz z różnymi firmami i instytucjami w kraju i za granicą.
Moje zamiłowania to: literatura, podróże, opieka nad młodzieżą, edukacja, sport, zagadnienia polityczno-społeczno-ekonomiczne; znak zodiakalny - Koziorożec; związany jestem więzami rodzinnymi z Podkarpaciem i Małopolską. Kontakt: 20-067 Lublin, ul. Przy Stawie 4/38, tel./fax +48 81 7412491, +48 601-388222; www.tlumacz-przysiegly.biz
1917060
Idzie Lesio wiejską drogą,
I co chwile tupie nogą,
A to lasek, a to rzeka,
Gospodyni na wsi czeka,
Jest rozgrzana, rozpalona,
Lesio sprawdza więc kondona,
Czy jest cały, nie dziurawy,
Do bzykania będzie żwawy,
Gdyż okazja dzisiaj dobra,
By poczochrać jej tam bobra,
Bo gospodarz się narąbał,
Nie kumaty jest i trąba,
Syn pojechał na amory,
Do sąsiada do obory,
Gdyż tam konie, kozy, krowy,
Więc przyjemne będą łowy,
Gospodyni więc rozgrzana,
Lesia poczuć chce banana,
A ten gdy ją tak zobaczył,
Stęknął i się wnet rozkraczył,
Gospodyni podniecona,
Szuka miejsca na kondona,
W kroku nic tam nie dojrzała,
Więc się trochę załamała,
Że ją zwodził i podrywał,
A kalectwo swe ukrywał,
Kij od szczoty więc złapała,
No i Leszka obić chciała,
Za to że się napaliła,
No i nawet się umyła,
Jednak amant uciec zdołał,
Gospodyni nie podołał.
gdy pojawił się w nim powyższy wierszyk niejakiej Małgorzaty. Obrzydliwy i wulgarny, ale tylko o tej osobie świadczący. Poprzednio nawet podszyła się pod Fotonwes'a. Zupełny upadek obyczajów!
Ja tego nie czynię, licząc, że kto zechce, wyrobi sobie dzięki temu paszkwilowi zdanie o tym, jak nisko może upaść user...
Jeśli Redakcja uzna za stosowne - uczyni to.
A tymczasem będzie to świetna możliwość do sprawdzenia IP komputera niby Małgorzaty...Bo sprawa przynajmniej z trzech paragrafów jest "interesująca".
Trochę mnie tu (w Polsce) nie było, ale jak widzę na MM Lublin nic się nie zmieniło, ta sama stara gwardia i pewnie te same osły (czyt. autor wiersza powyżej). czas może to ukrócić??? Nie wolno, nie wypada kogoś w ten sposób szkalować, obrażać. Panie Leszku, jest pan jak skała, nic pana nie przemoże, ale to coś powyżej, brak słów normalnie. Pozdrawiam pana serdecznie.
To jest istne sk.........wo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Złapać tego autora z bożej łaski i mu dupy nakopać byłoby najlepiej!!!
Zmuszono byłam do usuniecia, bo tyn kumentarz wredny był i chamski. I trafioł nie tylko w twe dobre imie a i moje i newsafoto, czy jak tam go zwoł. Nawyt u mie na wsi ludziska pewien pozium trzymajo.
...Kiedyś pisałem Ci na priv co na ten temat sądzę.
Co do wierszyka to zgodnie z zasadami nie będę się wypowiadał, lecz chyba ktoś pisał coś na konkurs walentynkowy i mu wolne rymy pozostały ;)
A co do paragrafów, to nie ma się tu czego przyczepić, nie zostały w nim zawarte praktycznie żadne dane adresata, imię takie posiada wiele osób, zaś w treści nie występują przekleństwa czy też inne obraźliwe sformułowania, które by były skierowane co do konkretnych osób.
dziękuję serdecznie za sympatyczne słowa pod moim adresem. Owszem, wiele już "Małgosiek" próbowało mnie opluwać, ale jakoś unikałem skutków tego i unikam nadal... Także i w tym wypadku - wszystko jest, jak stwierdziłeś, "po staremu" :)
Mam nadzieję, że tym razem Redakcja stanie na wysokości zadania, nie ograniczając się tylko wykasowaniem komentarza.
A odnośnie tego skopania, które proponujesz, to myślę, że szkoda nogi, a przede wszystkim buta, bo zabrudziłby się z pewnością...:))
Pozdrawiam gorąco.
Takim Ludziom, tak, tak przez duże L, należy się szacunek. Za to co robi Pan na MM Lublin, za Pański dorobek i pracę. Co by było, gdyby nie było podobnych Panu ludzi? Ludzi, którzy poświęcają swoje życie dla kształcenia młodych pokoleń i mają tego rezultaty. Ja jestem z Panem i gdyby trzeba było kogoś obić, to proszę dać znać. I niech się Pan nie przejmuje takimi pseudo pisarzami.
zarumieniłem się... :))
Dzięki raz jeszcze serdecznie. I choć pseudo pisarczyki byli, są i będą, to mnie zależy na tych prawdziwych userach, którzy chcą mnie czytać i dla nich publikuję to i owo :)
A jeśli trzeba będzie - dam znać, bo obietnicę Twą zapamiętałem... A i tak sam zobaczysz, skoro już znów tu jesteś!
Witaj, Ricardo. I śpij dobrze :)
wybacz, jakoś wcześniej nie zauważyłem Twego wpisu. Tak, doskonale pamiętam naszą korespondencję i nasze stanowiska. Szanuję Twoje zasady, ale, jak widzisz, reprezentuję nieco inne, przynajmniej w pewnych szczegółach.
A odnośnie paragrafów, to chociaż wszystko to, co stwierdziłeś, jest prawdą, to jednak przeoczyłeś chociażby tzw. intencjonalność czynu. Mnie trudno takim osóbkom (jak przykładowa Małgorzata) obrazić, ale chciałbym, aby inni przekonali się o szkodliwości podobnych indywiduów, kimkolwiek są.
I jeszcze jedno : czyż naprawdę w tym wierszydle nie ma obraźliwych sformułowań? Czyż nie wiadomo kto jest adresatem tej poezyjki?
Pawle, przeczytaj raz jeszcze...:)
to stalking internetowy uderzający w Leszka nic więcej
ktoś próbuje na MM wylewać swoje frustracje i niepowodzenia życiowe - przykre to i mam nadzieję, że komuś się znudzi pisać pod 3 nickami i obrażać Leszka - kiedyś już taki tu był co i mnie pisał ale zasada prosta - olać i nie polemizować.
pozdr
--------------------------
mmfotonews@wp.pl
takimi komentarzami, jakim jest ten wiersz w obraźliwym tonie.
W komentarzach przy artykule o wycinaniu drzew przy ulicy Walecznych, mnie z kolei czepiła się "Dorotka", ale zrezygnowałem z polemiki z tą osobą. Pod tym samym artykułem ktoś wpisał jako niezalogowany komentarz, używając mojego nicka jaki mam na profilu. W tym przypadku musiałem o tym napisać i mam nadzieję, że ten ktoś zrezygnuje z takich zapożyczeń. Jak widać są różni komentatorzy na których nie mamy wpływu. Natomiast ma wpływ Redakcja na komentarze obraźliwe i dziwi mnie jednak, że Radakcja nie usuneła tego wierszydła.
a jak tu się nie przejmować takiemu upadkowi obyczajów i dobrego wychowania.
Co innego krytyka czy szczypanie trochę nawet złośliwe, tutaj to zupełny brak kultury osobistej autora wierszydła, ściek i ohyda, ja to potępiam.
(sadzę, że to jest facet a nie "Małgorzata")
Dziękuję Wam za słowa otuchy, a przede wszystkim za jednoznaczne potraktowanie, chyba użyję tego słowa - chamstwa portalowego.
Wiem, że z takimi osobnikami nie warto polemizować, ale czasem palce same poniosą i wstukają po klawiaturze to, co mimochodem pomyślała głowa...
Lubię polemikę, lubię kulturalną dyskusję, lubię szukać argumentów i spożytkowywać je. Bardzo często jeszcze można to właśnie to odnaleźć. Ale coraz częściej do głosu dochodzi jednak to, co powyżej już jednoznacznie nazwałem. Szkoda, bo kiedyś było tu sympatyczniej...
A to wierszydło, którego autorek podobnym gniotem obdarował mnie już w ubiegłym roku, niechaj pozostanie jako manifest "kultury" wściekłych, sfrustrowanych, zionących zawiścią i wylewających żółć.
Zupełnie czym innym są żarty na blogu, bo tak rozumiem polemikę Gospodyni i "jej rodziny" z Leszkiem, niektóre nawet zabawne. Zupełnie czymś innym występek osobnika "Małgorzata". Potwierdzam tu zdanie większości z Was, że jest to osoba ziejąca nienawiścią do wszystkich aktywnych użytkowników portalu i dość aktywna pod kilkoma nickami. Martwi mnie, że niewiele się zmieniło od czasu kiedy część z nas "zamilkła", bądź definitywnie rozstała się z MM-ką. Spora grupa internautów ciągle zapomina, że nie są anonimowi. Nie tylko pod względem technicznym, ale również specyficznym stylem pisania komentarzy oraz ......rymowanek. Prawda "Małgorzata" ?
Na prośbę Leszka zdecydowaliśmy się nie usuwać pierwszego komentarza. Zaznaczamy jednak, że nie będziemy tolerowali obrażania MM-kowiczów w żadnej sposób. Każdy kolejny tego typu komentarz spotka się z surową odpowiedzią z naszej strony,
JM
dziękuję za wyjątkowe pozostawienie na moją prośbę przedmiotowego komentarza-wierszydła jako ilustracji tego, o czym już wspomniałem :)
A może po tych niezamierzonych emocjach powrócimy do tematu wpisu do bloga...? :))
"Zagubiona galeria" czeka na Wasze opinie.
...przy ulicy Północnej&
Po oplu był tam jeszcze jakiś czas peugeot, a teraz opel szuka szczęścia na Warszawskiej. A obiektu w zasadzie już nie ma.