...Zgodnie z obietnicą, w nawiązaniu do wpisu Herbatnika, garść wpadek naszych lubelskich dziennikarzy.
Przeczytaj dwa razy po napisaniu...
Paweł P.
2 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 277
- Wpisów na blogu: 160
- Komentarzy: 1049
- Miejsc na mapie: 2


Dobre :-)
"Awaria wody..." no co w tym dziwnego? Chyba każdy wie, że woda może się zepsuć... :-)))
Wyjaśnij, Pawle, co jest nie tak w:
Nr 3 - "biedronka kłamie"? Co widzisz tu niezwykłego? Jest to tytuł tagów, a w obliczu kampanii skierowanej przeciwko różnym manipulacjom supermarketów, taki tag mógł się pojawić. Poza tym jest to blog, a nie artykuł... Chyba nawet sam podałem taki właśnie wpis do tagów, nie pamiętam dokładnie;
Nr 13 - niezgodność nazwiska Autora tekstu i Autora zdjęcia - ale moje zdjęcia też niejednokrotnie pojawiały się przy tekstach innych autorów, więc cóż w tym dziwnego? No, chyba że to Twoje zdjęcie... Albo tekst FN, a Ty jesteś jego "autorem"...
dobre dobre :)
--------------------------
mmfotonews@wp.pl
...co do tag-u :"biedronka kłamie", po prostu wydało mi się to śmieszne, iż w miejscu słów kluczowych do tekstu, znalazło się stwierdzenie dotyczące uczciwości sieci handlowej ;)
co do drugiego pytania, Fotonews już odpowiedział.
Pozdrawiam
prosty człowiek jestem... ale o co chodzi Leszkowi z tą biedronką? gdzie to kłamstwo?
dziękuję za wyjaśnienie. Rozumiem Twoje zdziwienie. Ja jednak potraktowałem tag na blogu bardziej osobiście, emocjonalnie niż w artykułach. Może powinienem był napisać: "biedronka, kłamstwo, żart"... Ale odpowiednik kontekstowy tego poprzedniego swojego sformułowania widziałem gdzieś, choć nie pamiętam teraz gdzie, więc dlatego uczyniłem swego rodzaju "kalkę".
@Ferdek - odsyłam do całego tekstu mojego wpisu. Sądzę, że kontekst odpowie na zadane pytanie. W razie wątpliwości proszę o ponowny kontakt.
przeczytałem cały artykuł i nadal nie rozumiem o co chodzi z kłamstwem biedronki. gdzie to kłamstwo? czy chodzi o ogłoszenie, że samochody parkujące powyżej godziny będą odholowane? a czy próbowałeś stać tam powyżej godziny? jeśli nie, to oskarżanie o kłamstwo jest chamskim zarzutem - no chyba że tu o jakieś inne kłamstwo chodzi.
najpierw pomyślałem, że chodzi o to, że kłamią mówiąc "codziennie niskie ceny" (bo taki maja slogan), potem że o jakieś oszustwa na kasie, albo źle ustawione wagi czy niewydawanie reszty. ale czepianie się (tak, czepianie) o to, że kierownictwo sklepu nie życzy sobie, żeby osoby nie będące klientami blokowały miejsca postojowe dla klientów, to kpiny niegodne pracownika uczelni, którym jak mniemam jesteś. a może Leszek sam parkujesz tam, i dlatego cię to mierzi? bo jeśli masz jakiś pomysł na to, jak zdyscyplinować kierowców korzystających z parkingu a nie robiących zakupów w tym sklepie, to pewnie kierownictwo będzie wdzięczne za sugestie.
ja z kolei wdzięczny będę za wyjaśnienie wątpliwości.
Spieszę z wyjaśnieniami, przepraszając za zwłokę :
1. Mój tekst nie jest "artykułem", jak Pan go nazwał, tylko zwykłym "wpisem" do bloga, który rządzi się innymi prawami, gdyż nie musi tu być wszystko "na poważnie", ale może być "z przymrużeniem oka";
2. Tak, chodzi o "kłamstwo" związane z ewentualnym odholowaniem pojazdu;
3. Tak, nie tyle "próbowałem" tam stać ponad godzinę, ale byłem do tego poniekąd zmuszony, gdyż moje pasażerki długo błądziły pomiędzy półkami, robiąc naprawdę spore zakupy. Jeśli Pana to usatysfakcjonuje, stałem tam prawie 1.45 minut, ale jako kierowca, spacerowałem sobie, i w oczekiwaniu na moje panie, udałem się nawet do 2 innych pobliskich sklepów;
4. Tak więc na swoim przykładzie sprawdziłem, że ogłoszenie "kłamie" (słowo w cudzysłowie proszę czytać w przenośni);
5. Nie był to więc z mojej strony "chamski zarzut", jak Pan raczył określić, a konkretny fakt, potwierdzony okolicznościami. Tyle, że wszystko "z przymrużeniem oka";
6. Nie są to więc z mojej strony "kpiny niegodne pracownika uczelni", tylko źle odczytany przez niektórych userów kontekst wpisu;
7. Sam tam nie parkuję, bo parking, o którym mowa, położony jest ok. 270 km od Lublina w kierunku na południe!
8. Mimo wszystko nie sądzę, aby był Pan łaskaw, o co prosiłem, przeczytać dokładnie mój wpis do bloga (nie artykuł). Tam dokładnie można wyczytać (nawet nie między linijkami, tylko otwartym tekstem), że za autora ogłoszenia uważam nie "Biedronkę" (czyli sieć handlową), a "biedronkę" (czyli pospolitego chrząszcza, widniejącego na tym samym ogłoszeniu). W celu odświeżenia Pańskiej pamięci pozwalam sobie przypomnieć stosowny fragment tamtego mojego grudniowego wpisu:
"Tak czy inaczej, jeśli klient nie sprawdzi, to nie przekona się. A jeśli sprawdzi i przekona się, że to ten właśnie "pic"? To wniosek znów prosty - "Ogłoszenie kłamie".A jeśli klient będzie tak wnikliwy, że zechce dowiedzieć się kto jet autorem tego ogłoszenia i kto kłamie, to co? Autor namalowany jest na górze tablicy. Czyżby jednak ten sympatyczny czerwony w czarne kropeczki owad był rzeczywiście takim kłamczuszkiem?"
9. Mając nadzieję, że jest Pan człowiekiem honoru, sądzę, że wie już Pan teraz, co powinien uczynić... Szczególnie w odniesieniu do pkt. 5-6 mojej odpowiedzi. Ja ze swojej roli - czyli wyjaśnień - wywiązałem się. Teraz kolej na Pana, Panie Ferdku.
Pozostając w oczekiwaniu, łączę wyrazy szacunku.
biedronka, o której mówisz, to logo sieci "Biedronka". jako wykształcony człowiek masz zapewne pojęcie o tym, jak działa reklama i czym jest logo. nie obrażaj mojej (może i niewielkiej) inteligencji mówiąc, że biedronka-owad w postaci przedstawionej na zdjęciu nie ma nic wspólnego z siecią "Biedronka" - (ha ha, z przymrużeniem oka). no chyba że ci klienci o których wspominasz we wpisie to mieszkańcy lasu lub parku, w którym pomieszkuje "sympatyczny chrząszcz" dający ogłoszenia na parkingu.
nie bardzo wiem na co czekasz, Leszku - ja osobiście czekam nadal na sugestie co do skutecznego mobilizowania "klientów" "sympatycznego chrząszcza" do nie parkowania powyżej godziny.
wybacz też, broń Boże nie posądzam o konfabulację, ale historia o 1.5 godzinnych zakupach w stosunkowo niewielkiej Biedronce (chyba że to był jakiś zmutowany gigant) brzmi mało wiarygodnie. ale też faktycznie nie znam poziomu sprawności fizycznej towarzyszących ci pań. widzę po wpisach, że masz żyłkę śledczego zagadek rzeczywistości - proponuję, abyś przeprowadził obserwację średniego przebywania klientów Biedronki w sklepie. ta wiedza z pewnością nas "ubogaci."
co do jasności wpisu, nie bez kozery tag znalazł się na liście "wpadek" - może więc warto przyjąć krytykę i większą staranność przyłożyć do jasności przekazywanego komunikatu w zamieszczanych wpisach. ja zrozumiałem to jako swego rodzaju chamstwo i kpiny, natomiast kierownictwo sieci MOŻE zrozumieć to jako pomówienie - chcesz to skonsultować z prawnikiem?
ciężko strasznie rozmawia się z Panem, gdyż nie bierze Pan pod uwagę wszystkich argumentów interlokutora, a traktuje je wyjątkowo selektywnie.
Jeszcze raz powtarzam, że JEST TO BLOG i jego zawartość może być zarówno poważna, jak i humorystyczna. Treść mojego spornego (z Pana punktu widzenia) była wpisu była, powtórzę raz jeszcze, ale już naprawdę ostatni, z przymrużeniem oka, co upoważniło mnie do takiego, a nie innego sformułowania treści w kolumnie: tag.
To że jestem wykształcony (jak Pan raczył zauważyć), nie upoważnia Pana do kpin z tego powodu. Bo szydząc ze mnie, jeszcze bardziej czyni to Pan w stosunku do samego siebie!
Doskonale widzę różnicę pomiędzy "Biedronką" a "biedronką". I poprzestańmy na tym. Ja pisałem o biedroneczce (i z przymrużeniem oka), a Pan we wszystkim chce widzieć sieć Biedronkę. Cóż, Pana wola!
Nie szydź też, Panie Ferdynandzie, ze sprawności fizycznej, jak to wyraził się Pan nieelegancko, towarzyszących mi pań. Nie jest to podejście godne mężczyzny (jeśli jesteś nim, a nie podszywasz się tylko pod tę płeć). W polemikę na ten temat z pewnością nie wdam się z Panem. Stwierdzę raz jeszcze, co już pisałem w poprzednim komentarzu: moje panie prawie 2 godziny przebywały sobie w Biedronce, a ja, czekając na nie spacerowałem sobie, odwiedzając inne też sklepy. Zakupy robione były rzeczywiście bardzo duże na dużą uroczystość rodzinną. KROPKA! To powinno wystarczyć, jeśli nie - dywagacji więcej prowadził nie będę.
A czego oczekiwałem od Pana? Przeprosin za dwukrotne już uporczywe pomówienie mnie o "chamstwo i kpiny", skoro jednak Pan po raz drugi to powtórzył, wzmacniając jeszcze swego rodzaju groźbą ze strony Biedronki....
...to teraz niczego już od Pana nie oczekuję. Może poza jednym: zniknij Pan, Panie Ferdynandzie, z mego horyzontu!
Rozmawia się z tobą jak z betonem. Widzisz tylko to co chcesz zobaczyć, i odnosisz się do tego, co sam sobie błędnie przeinterpretowałeś. Pozostaje mi tylko podziękować za gościnę u Pawła P. i westchnąć słowami jego credo:
„Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem."
Już dawno nie było tu takiego chama, prostaka i bufona jak ty. Dyskutować z tobą nie mam zamiaru boś nie beton ale żelbeton. Do tego zbrojony.
że Pan Leszek coś kręci z tymi zakupami - jak taka duża uroczystość i ogromne zakupy, to zamiast paniom pomagać, spacerował po okolicznych sklepach? To się jakoś nie klei. Poza tym często jestem w Biedronce, i wiem jak te sklepy są rozplanowane - nie sposób tam robić zakupy przez 1 godzinę i 45 minut, szczególnie że na dużą uroczystość rodzinną to się robi listę zakupów i idzie jak z płatka.
No właśnie i mnie się wydaje, że pan Leszek coś tu baja, a śledzę dyskusję pilnie i z wypiekami na twarzy. Panie Leszku, nie wypada. Naprawdę. W Pana wieku, z Pana pozycją...
Mój Stary głupoty plecie. Jest wściekły gdy musi czekać na mnie pod biedronką i dlatego teraz paple bez ładu i składu. Idźże Stary do łóżka i nie bełkocz bo w twoim wieku toż to dopiero nie wypada! Cóż ci już pozostało? Tylko śledzić czyjeś dyskusje po nocach. A rano chodnik trza posypać, lód odkuć. Bierz szlafmycę na łysinę i i pod pierzynę marsz!
zrobić zakupów na poważnie, nawet na małą uroczystość rodzinną, bo tam jeden wielki chłam i pospolite towary, ale zależy czym się podejmuje gości .
Na co dzień jakieś zakupy pierwszej potrzeby to tak ale bez przesady "codziennie niskie ceny" ale bez przesady na samej Biedronce "nie pojedzie" :)
zakończ tę głupawą dyskusyjkę i nie kontynuuj tematu. Bądź ponad to. Miałeś prawo napisać taki tag, możesz robić zakupy gdzie chcesz i jak długo masz na to ochotę. Szacun dla ciebie kolego!
Tak, masz rację. Wyjaśniłem gdzie to było, po co tam byłem, jak długo i w jakiej intencji napisałem. Jeśli niektórym nadal mało, to nic już im na to nie mogę pomóc...
Dzięki za radę. Już się do niej stosuję! :)
Kopytko.